Ministerstwo Obrony Narodowej ostrzegło przed fałszywymi i zmanipulowanymi informacjami na temat kart mobilizacyjnych, które coraz częściej pojawiają się w internecie. Resort zaapelował o zachowanie ostrożności i niew udostępnianie niesprawdzonych treści. Jak podkreślono, część krążących w sieci zdjęć została wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

Sprawa dotyczy wizerunków dokumentów, które mają rzekomo trafiać do Polaków. Ministerstwo wyjaśnia, że prawdziwe karty mobilizacyjne są wydawane również w czasie pokoju i nie oznaczają rozpoczęcia powszechnej mobilizacji. To kluczowe zastrzeżenie, ponieważ fałszywe materiały mogą sugerować, że państwo przygotowuje się do natychmiastowego wezwania rezerwistów.

MON nie po raz pierwszy mierzy się z dezinformacją dotyczącą obronności. Resort prowadzi działania informacyjne, których celem jest ograniczanie wpływu manipulacji na decyzje obywateli. W komunikacie zwrócono uwagę, że udostępnianie niezweryfikowanych zdjęć i treści może przyczyniać się do rozprzestrzeniania fałszywych narracji.

Karty mobilizacyjne to dokumenty, które określają m.in. przydział mobilizacyjny i mają zastosowanie w sytuacjach związanych z potrzebami obronnymi państwa. Ich wydawanie w czasie pokoju jest elementem przygotowań systemu obronnego i nie jest równoznaczne z ogłoszeniem mobilizacji. Właśnie ta różnica bywa wykorzystywana w dezinformacji.

Eksperci od bezpieczeństwa zwracają uwagę, że materiały generowane przez sztuczną inteligencję są coraz trudniejsze do odróżnienia od autentycznych dokumentów. Fałszywe zdjęcia mogą być wykorzystywane do wywoływania niepokoju społecznego, a także do testowania reakcji opinii publicznej na tematy związane z obronnością i bezpieczeństwem państwa.

Ministerstwo apeluje, aby informacje o kartach mobilizacyjnych weryfikować wyłącznie w oficjalnych źródłach. Obywatele, którzy otrzymają podejrzane wiadomości lub natrafią na niepokojące zdjęcia, powinni powstrzymać się od ich dalszego rozpowszechniania. W przypadku wątpliwości właściwym krokiem jest kontakt z lokalnym wojskowym centrum rekrutacji lub sprawdzenie komunikatów MON.

Sprawa wpisuje się w szerszy problem dezinformacji wymierzonej w Polskę i inne państwa NATO. W ostatnich latach wielokrotnie odnotowywano próby manipulowania informacjami o wojsku, ćwiczeniach i rezerwach. Celem takich działań może być osłabienie zaufania do instytucji państwowych oraz wywołanie chaosu informacyjnego.

MON podkreśla, że prawdziwe dokumenty są wydawane zgodnie z przepisami i trafiają do osób objętych obowiązkiem obronnym. Resort nie informuje o rozpoczęciu mobilizacji, ponieważ takiej decyzji nie podjęto. Fałszywe karty, które pojawiają się w sieci, nie mają żadnego związku z oficjalnymi procedurami.

Obywatele powinni zachować czujność, ale też nie ulegać panice. Informacje o charakterze mobilizacyjnym najlepiej sprawdzać na stronach administracji państwowej oraz w komunikatach Ministerstwa Obrony Narodowej. Udostępnianie niesprawdzonych materiałów może tylko zwiększać zasięg dezinformacji.

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.