Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie przewiduje zmian w funkcjonowaniu ambasady RP w Kijowie. To odpowiedź na wezwanie Moskwy, która zaapelowała do dyplomatów i obcokrajowców o wycofanie się z Ukrainy przed zapowiadanymi atakami. Resort ocenił w niedzielę, że rosyjskie groźby są próbą zastraszenia Europy i osłabienia wsparcia dla Ukrainy.
«Nasza odpowiedź: zostajemy» — tak stanowisko Polski podsumowało MSZ. Ministerstwo podkreśliło, że nie widzi podstaw do zmiany dotychczasowego trybu pracy placówki w Kijowie. Ambasada RP ma działać tak jak dotychczas, mimo rosnącego napięcia wokół stolicy Ukrainy.
Rosyjski apel do dyplomatów i cudzoziemców pojawił się w momencie, gdy Moskwa zapowiada kolejne ataki na Ukrainę. Według polskiego resortu spraw zagranicznych takie działania mają na celu wywarcie presji na państwa zachodnie i osłabienie ich determinacji we wspieraniu Kijowa. MSZ wskazało, że chodzi o próbę zastraszenia Europy, a nie o realne ostrzeżenie o charakterze humanitarnym.
Władze w Kijowie od miesięcy przygotowują się na różne scenariusze ataków, w tym na infrastrukturę krytyczną. W ostatnim czasie uwaga skupiona jest na mostach, które mogą być celem rosyjskich uderzeń. Jak informowały media, Kijów rozważa przygotowanie alternatywnych przepraw, aby utrzymać komunikację w mieście na wypadek zniszczenia kluczowych obiektów.
W tle tych wydarzeń pojawił się również atak na jeden z mostów w Kijowie. Według doniesień eksplozja nastąpiła, gdy w pobliżu przejeżdżały samochody. Miało to miejsce w dniu wizyty kanclerza Niemiec w Ukrainie. Okoliczności i skutki tego zdarzenia nie zostały jeszcze w pełni wyjaśnione, ale wpisują się w serię rosyjskich działań wymierzonych w infrastrukturę stolicy.
Polski MSZ nie odniósł się bezpośrednio do samego ataku na most. Jego komunikat koncentruje się na stanowisku wobec rosyjskich gróźb kierowanych do przedstawicieli dyplomatycznych i obcokrajowców. Resort podkreślił, że Polska nie zamierza ulegać presji i utrzyma swoją obecność dyplomatyczną w Kijowie.
Decyzja o pozostawieniu ambasady bez zmian oznacza, że polscy dyplomaci będą nadal pracować w Ukrainie. MSZ nie zapowiedziało ewakuacji ani czasowego zawieszenia działalności placówki. To sygnał, że Warszawa traktuje rosyjskie ostrzeżenia jako element szerszej gry politycznej, a nie jako przesłankę do zmiany własnych planów.
Rosyjskie wezwania do opuszczenia Ukrainy przez dyplomatów i cudzoziemców są odczytywane w regionie jako próba wywołania paniki i osłabienia międzynarodowego wsparcia dla Kijowa. Polska od początku wojny utrzymuje placówkę w Kijowie i wspiera Ukrainę politycznie oraz militarnie. Stanowisko MSZ wpisuje się w tę linię.
Na razie nie wiadomo, czy inne państwa zachodnie zdecydują się na podobny krok jak Polska. Część ambasad może rozważać czasowe ograniczenie działalności w związku z zapowiedziami ataków. Polski resort spraw zagranicznych nie wskazał jednak, by takie decyzje miały wpływ na jego własne plany.
Sytuacja w Kijowie pozostaje napięta. Rosyjskie zapowiedzi ataków, doniesienia o eksplozjach przy moście oraz przygotowania miasta do alternatywnych przepraw pokazują, że stolica Ukrainy żyje w cieniu ciągłego zagrożenia. Mimo to polska ambasada ma działać bez zmian, a MSZ jasno komunikuje, że nie zamierza się wycofywać.
1