Pałac Prezydenta uważa, że Donald Tusk przesadnie straszy zagrożeniem ze strony Rosji. Prezydencki minister Marcin Przydacz w rozmowie z WP podkreśla, że rząd powinien przestrzegać przed realnymi niebezpieczeństwami, a nie wywoływać panikę.

– Zachęcamy premiera, by przestrzegał, a nie siał panikę i przegrzewał temat, bo skutkiem będzie znieczulenie społeczne – mówi Przydacz. Jego zdaniem nadmierna ekspozycja tematu zagrożenia może sprawić, że społeczeństwo przestanie reagować na prawdziwe ostrzeżenia.

Minister odniósł się również do zbliżającego się szczytu G20 w Miami, na który zaproszony został prezydent Karol Nawrocki oraz Władimir Putin. Pytany, czy Nawrocki poda rękę Putinowi, Przydacz stwierdził: – Każdy będzie miał w tym gremium problem. Dodał, że obecność rosyjskiego przywódcy na szczycie stawia wszystkie państwa w trudnej sytuacji dyplomatycznej.

Przydacz mówił też o uzyskach z wizyty na szczycie ONZ oraz o rozmowach dotyczących stałej bazy wojskowej USA w Polsce. Zaproponował pomoc Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi w organizacji wizyty w Waszyngtonie. – Oferujemy wsparcie w kontaktach z administracją amerykańską – zaznaczył.

W tle pozostaje spór między Pałacem Prezydenta a rządem o ambasadorów. Przydacz nie ujawnił szczegółów, ale przyznał, że rozmowy trwają. Sprawa dotyczy obsady kluczowych placówek dyplomatycznych, w tym w Waszyngtonie.

Wypowiedzi prezydenckiego ministra wpisują się w trwającą debatę o polityce bezpieczeństwa i relacjach z Rosją. Rząd konsekwentnie podkreśla potrzebę wzmacniania obronności i ostrzega przed rosyjskimi wpływami. Pałac Prezydenta apeluje o umiar w retoryce, argumentując, że nadmiar alarmistycznych komunikatów może osłabić społeczne zaufanie do instytucji.

Szczyt G20 w Miami odbędzie się w przyszłym roku. Udział prezydenta Nawrockiego będzie okazją do rozmów dwustronnych, w tym z przedstawicielami USA. Kwestia ewentualnego spotkania z Putinem pozostaje otwarta, ale Przydacz sugeruje, że każde państwo będzie musiało wypracować własne stanowisko.

Stała baza USA w Polsce to jeden z filarów bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Rozmowy na ten temat trwają od lat, a obecna administracja amerykańska nie podjęła jeszcze wiążących decyzji. Przydacz podkreśla, że dialog z Waszyngtonem jest prowadzony niezależnie od wewnętrznych sporów w kraju.

Spór o ambasadorów dotyczy m.in. obsady placówki w USA. Prezydent i rząd muszą uzgodnić kandydatury, co w praktyce okazuje się trudne. Przydacz nie zdradza szczegółów, ale potwierdza, że rozmowy są zaawansowane.

Cała wypowiedź ministra pokazuje, że tematy bezpieczeństwa i dyplomacji pozostają przedmiotem politycznego sporu. Pałac Prezydenta chce uniknąć eskalacji nastrojów, rząd z kolei naciska na zdecydowane ostrzeżenia. Ostateczny kształt polityki wobec Rosji i relacji z USA będzie zależał od dalszych uzgodnień.

2Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.