Zbigniew Konwiński z Koalicji Obywatelskiej ostro skrytykował decyzję Karola Nawrockiego o skierowaniu ustawy lex szarlatan do Trybunału Konstytucyjnego. W programie „Śniadanie Rymanowskiego” polityk stwierdził, że autorzy i zwolennicy tych przepisów „będą mieli krew na rękach człowieka, który być może odejdzie, bo uwierzy w jakieś bzdury”.

Ustawa, nazywana lex szarlatan, miała ograniczyć działalność osób nieposiadających kwalifikacji medycznych, które oferują tzw. terapie alternatywne. Jej przeciwnicy wskazywali, że przepisy są zbyt restrykcyjne i uderzają w pacjentów korzystających z niekonwencjonalnych metod leczenia. Decyzja Nawrockiego o przekazaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego wstrzymuje jej wejście w życie i otwiera drogę do oceny zgodności przepisów z konstytucją.

Konwiński argumentował, że skutkiem odroczenia może być sytuacja, w której osoby chore, zamiast korzystać ze sprawdzonych metod leczenia, uwierzą w obietnice szarlatanów. Jego zdaniem konsekwencje mogą być tragiczne, a odpowiedzialność za nie poniosą ci, którzy doprowadzili do zablokowania ustawy. Polityk KO podkreślił, że sprawa dotyczy realnego zagrożenia zdrowia i życia obywateli, a nie sporu politycznego.

Odmienne stanowisko zaprezentował Wojciech Machulski z Konfederacji. Jego zdaniem lex szarlatan to przejaw traktowania obywateli jak dzieci, które nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji o własnym zdrowiu. Machulski ocenił, że państwo nie powinno decydować za dorosłych ludzi, jakie metody leczenia mogą wybierać, a skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego daje szansę na weryfikację przepisów pod kątem konstytucyjnych wolności.

Spór wokół ustawy wpisuje się w szerszą debatę o granicach ingerencji państwa w życie obywateli oraz o wolności wyboru w kwestiach zdrowotnych. Zwolennicy przepisów wskazują na potrzebę ochrony pacjentów przed niebezpiecznymi praktykami osób bez odpowiedniego wykształcenia medycznego. Przeciwnicy podkreślają natomiast, że dorosły człowiek ma prawo do samodzielnego decydowania o metodach leczenia, nawet jeśli nie są one uznawane przez medycynę konwencjonalną.

Decyzja Nawrockiego oznacza, że ostateczny los ustawy zależy teraz od orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Do czasu rozstrzygnięcia przepisy nie będą obowiązywać, co w praktyce oznacza utrzymanie obecnego stanu prawnego w zakresie działalności tzw. terapeutów alternatywnych. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy ustawy zapowiadają dalsze działania w tej sprawie.

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.