Stany Zjednoczone zaprosiły prezydenta Rosji Władimira Putina na grudniowy szczyt G20 w Miami. Decyzja Donalda Trumpa wywołała natychmiastową reakcję w Europie, dzieląc sojuszników w sprawie tego, czy rosyjski przywódca powinien zasiąść przy jednym stole z zachodnimi liderami.
Niemcy zajęły jednoznaczne stanowisko. Rzecznik rządu RFN Stefan Kornelius oświadczył, że wobec trwającej wojny w Ukrainie nie ma miejsca na normalne stosunki z Rosją. To najostrzejszy jak dotąd sygnał sprzeciwu wobec amerykańskiej inicjatywy, płynący z kluczowego państwa Unii Europejskiej.
Z kolei Marine Le Pen, liderka francuskiej skrajnej prawicy i faworytka w wyścigu prezydenckim, z zadowoleniem przyjęła decyzję Trumpa o zaproszeniu Putina. Poparcie to pokazuje, że w Europie nie ma jednolitego stanowiska wobec prób przywracania kontaktów z Moskwą na najwyższym szczeblu.
Szczyt G20 w Miami zaplanowano na grudzień. Udział Putina w tym spotkaniu byłby jego pierwszym tak znaczącym wystąpieniem na arenie międzynarodowej od czasu izolacji Rosji po inwazji na Ukrainę. Dla Kijowa i części europejskich stolic byłby to sygnał normalizacji, na którą nie ma zgody.
Niemcy od początku wojny konsekwentnie podkreślają, że nie można wracać do relacji biznesowych z Rosją, dopóki trwa agresja. Stanowisko Korneliusza wpisuje się w tę linię i może wywrzeć presję na inne państwa G20, by ograniczyły zakres kontaktów z rosyjską delegacją.
Zaproszenie Putina to także test dla spójności Zachodu. Waszyngton argumentuje, że G20 jest forum gospodarczym, a nie politycznym, i że obecność Rosji pozwala na bezpośrednie stawianie trudnych tematów. Berlin odpowiada, że wojna zmienia reguły i nie można udawać, że nic się nie stało.
Le Pen, która w przeszłości opowiadała się za zbliżeniem z Moskwą, widzi w decyzji Trumpa krok w stronę dialogu. Jej poparcie może wzmocnić narrację, że izolacja Rosji się nie sprawdziła, i osłabić jedność Europy w tej sprawie.
Na razie nie wiadomo, czy Putin przyjmie zaproszenie. Kreml nie wydał w tej sprawie oficjalnego komunikatu. Sama perspektywa jego obecności w Miami sprawia jednak, że szczyt G20 staje się wydarzeniem o ciężarze politycznym znacznie wykraczającym poza sprawy gospodarcze.
Dla Polski, która graniczy z Ukrainą i Rosją, ewentualny udział Putina w szczycie ma bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa regionu. Normalizacja stosunków z Moskwą bez rozliczenia agresji osłabiłaby wiarygodność gwarancji sojuszniczych i zachęciła Rosję do dalszej presji na wschodniej flance NATO.
Niemcy zapowiadają, że będą zabiegać o utrzymanie wspólnego stanowiska UE wobec Rosji. Czy uda się je utrzymać, gdy część europejskich polityków otwarcie popiera amerykański ruch, okaże się w najbliższych tygodniach, przed grudniowym spotkaniem w Miami.
2