Dalszy wzrost poparcia dla Alternatywy dla Niemiec (AfD) zaszkodzi reputacji Niemiec — ostrzegł szef niemieckiej dyplomacji Johann Wadephul. Jego wypowiedź padła w piątek, w momencie gdy prawicowo-populistyczna partia utrzymuje prowadzenie w sondażach.
Minister spraw zagranicznych nie krył zaniepokojenia skalą poparcia dla AfD. Jak podkreślił, konsekwencje rosnącej popularności tego ugrupowania wykraczają poza wewnętrzną politykę i mogą odbić się na tym, jak Niemcy są postrzegane za granicą. To jeden z niewielu tak bezpośrednich sygnałów ze strony przedstawiciela rządu, że notowania AfD traktowane są jako problem wizerunkowy państwa, a nie wyłącznie wewnętrzna sprawa partii.
AfD od dłuższego czasu prowadzi w badaniach opinii, co czyni ją głównym punktem odniesienia dla debaty o niemieckiej scenie politycznej. Wzrost poparcia dla ugrupowania o profilu prawicowo-populistycznym przekłada się na zmianę układu sił i wpływa na sposób, w jaki Berlin jest odbierany przez partnerów w Europie. Wypowiedź Wadephula wpisuje się w tę dyskusję i pokazuje, że obawy dotyczą nie tylko wyniku wyborczego, lecz także miejsca Niemiec w europejskiej wspólnocie.
Dla polskiego odbiorcy sygnał z Berlina jest istotny z kilku powodów. Niemcy pozostają największą gospodarką Unii Europejskiej i kluczowym partnerem w sprawach bezpieczeństwa, w tym w ramach NATO i polityki wobec Rosji. Osłabienie reputacji Berlina może utrudniać budowanie wspólnych stanowisk w tych obszarach. Jeśli rosnące poparcie dla AfD będzie postrzegane jako trwały trend, partnerzy mogą ostrożniej podchodzić do niemieckich deklaracji i decyzji.
Sama partia określana jest w przekazie jako prawicowo-populistyczna, a jej notowania sytuują ją na czele sondaży. To zestawienie — prowadzenie w badaniach i jednoczesne ostrzeżenia ze strony szefa dyplomacji — pokazuje napięcie między popularnością ugrupowania a jego wpływem na międzynarodowy wizerunek kraju. Wadephul nie odniósł się do konkretnych działań, jakie rząd miałby podjąć w związku z tą sytuacją, ograniczając się do oceny skutków dalszego wzrostu poparcia.
Wypowiedź ministra spraw zagranicznych to także element szerszej debaty o tym, jak Niemcy mają odpowiadać na rosnące znaczenie sił prawicowo-populistycznych. Dla rządu oznacza to konieczność mierzenia się nie tylko z wynikami sondaży, ale i z ich konsekwencjami dla pozycji kraju w Europie. Reputacja, o której mówił Wadephul, przekłada się bowiem na realne możliwości współpracy — od negocjacji unijnych po rozmowy o obronności i polityce wschodniej.
Na razie nie wiadomo, czy ostrzeżenie szefa MSZ wpłynie na notowania AfD ani jak zareagują na nie sami wyborcy. Pewne jest natomiast, że temat rosnącego poparcia dla tej partii pozostaje jednym z głównych wątków niemieckiej polityki i będzie miał znaczenie także dla partnerów Niemiec w Europie, w tym dla Polski.
4