Polska znajduje się w stanie wojny hybrydowej z Rosją, a polscy politycy i społeczeństwo realnie odczuwają rosyjskie zagrożenie — powiedział ambasador Ukrainy w Warszawie Wasyl Bodnar w wywiadzie dla portalu RBK-Ukraina. Jego zdaniem nie ma innego wroga, a siły polityczne doskonale to rozumieją, co buduje w Polsce poczucie, że zagrożenie nie jest wirtualne, lecz rzeczywiste.

Bodnar podkreślił, że Polska pozostaje jednym z najbardziej aktywnych głosów ostrzegających Zachód przed Rosją. Wskazał na zwiększone wydatki na obronność, modernizację armii i wdrażanie nowych technologii. Przypomniał, że Polska ma najwyższy wśród sojuszników udział wydatków obronnych w PKB, a polskie siły zbrojne przechodzą modernizację, powstają nowe jednostki i rozwija się obrona terytorialna.

Ambasador odniósł się także do trudnego etapu w stosunkach dwustronnych, który określił jako jeden z największych kryzysów. Zaznaczył, że choć napięcie emocjonalne stopniowo słabnie, konsekwencje kryzysu nie zniknęły i będą wymagały systematycznych działań na wszystkich poziomach. Jego zdaniem obecność około dwóch milionów obywateli Ukrainy w Polsce w warunkach wojny powoduje napięcia społeczne, które nasilają się w związku z przygotowaniami do kampanii wyborczej w 2027 roku.

Dyplomata zwrócił uwagę na przypadki agresji wobec Ukraińców oraz zaostrzenie retoryki części polityków, m.in. w kwestii rzekomych przywilejów, importu produktów rolnych i zasadności pomocy Ukrainie. Przywołał dane polskiej policji, z których wynika, że w 2024 roku odnotowano 267 przypadków napaści lub aktów agresji wobec Ukraińców, w 2025 roku – 275, a w pierwszym półroczu 2026 roku – już 180. Jak ocenił, oznacza to wzrost o około 30 procent. Dodał, że w okresie od stycznia do czerwca 2026 roku prokuratura prowadziła 182 postępowania przygotowawcze dotyczące przestępstw na tle narodowościowym.

Bodnar poinformował również, że w ciągu ostatniego półrocza liczba osób korzystających z ochrony czasowej w Polsce zmniejszyła się o około 40 tysięcy, co niektórzy interpretują jako oznakę wyjazdu Ukraińców. W jego ocenie w Polsce dominuje negatywne postrzeganie UPA, dlatego potrzebne są dalsze badania historyczne oparte na dostępie do archiwów i uwzględniające perspektywy obu stron. „Naszym zadaniem jest pokazanie tej części historii, która pozostała w cieniu i nie jest przedstawiana w Polsce: o zbrodniach popełnionych na Ukraińcach, akcjach karnych przeprowadzanych przeciwko ukraińskim miejscowościom, o tym, czym naprawdę były »pacyfikacja«, »rewindykacja« i operacja »Wisła«” – wyjaśnił.

Ambasador podkreślił, że Ukraina sama musi zbadać, co działo się na Wołyniu, jakie zbrodnie i przez kogo zostały popełnione ze strony formacji ukraińskich. „Zbrodnie przeciwko ludności cywilnej to zbrodnie wojenne. Musimy potępiać zbrodnie przeciwko ludności cywilnej niezależnie od narodowości sprawców. Takie zbrodnie nie mają usprawiedliwienia” – powiedział. Jego zdaniem temat Ukrainy będzie obecny w polskiej debacie do końca kampanii przed wyborami parlamentarnymi jesienią 2027 roku, m.in. za sprawą kwestii historycznych, obecności Ukraińców oraz uwarunkowań ekonomicznych i bezpieczeństwa.

Bodnar zapewnił, że pomimo problemów Polacy rozumieją, jak ich własne bezpieczeństwo zależy od Ukrainy, i uważają Rosję za wroga. „Nasze państwo zdobyło nieocenione doświadczenie – często okupione krwią naszych obywateli – w zakresie przetrwania we współczesnej wojnie, stawiania czoła silniejszemu wrogowi oraz osiągnięcia skoku technologicznego. Jest to również niezwykle potrzebne narzędzie dla dzisiejszej Polski oraz platforma do ścisłej współpracy” – podsumował ambasador.

4Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.