Nieznany obiekt powietrzny naruszył w nocy przestrzeń powietrzną Rumunii i pozostawał w niej przez kilka minut. Do zdarzenia doszło w rejonie przygranicznym z Ukrainą. W odpowiedzi rumuńskie wojsko poderwało myśliwce, a mieszkańcy północnej części okręgu Tulcza otrzymali komunikaty ostrzegawcze RO-alert – odpowiednik polskiego systemu RCB.

Jak poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej Rumunii, incydent miał miejsce w nocy z soboty na niedzielę. Obiekt poruszał się niemal równolegle do ramienia Dunaju, w pobliżu miejscowości Chilia Veche. Według rumuńskiego systemu nadzoru radarowego cel powietrzny został wykryty w rejonie Starej Kilii, blisko granicy rzecznej. Ze względu na zagrożenie w północnej części okręgu Tulcza uruchomiono procedury alarmowe dla ludności.

To kolejny w ostatnim czasie przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej państwa należącego do NATO przez obiekt, który najprawdopodobniej był dronem. Rumunia, podobnie jak Polska, jest krajem flanki wschodniej Sojuszu i od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę wielokrotnie zgłaszała incydenty z udziałem bezzałogowców spadających na jej terytorium. Władze w Bukareszcie za każdym razem podkreślają, że reagują zgodnie z procedurami sojuszniczymi.

Poderwanie myśliwców w reakcji na naruszenie przestrzeni powietrznej to standardowa procedura w państwach NATO. Samoloty wojskowe mają za zadanie zidentyfikować obiekt i w razie potrzeby wymusić jego lądowanie lub go zestrzelić. W przypadku dronów, które poruszają się na niewielkich wysokościach i często są trudne do wykrycia, decyzja o użyciu siły jest jednak podejmowana ostrożnie, aby uniknąć eskalacji i przypadkowych strat.

Alerty RO-alert, które otrzymali mieszkańcy okręgu Tulcza, to system masowego powiadamiania ludności o bezpośrednim zagrożeniu. W Rumunii jest on wykorzystywany m.in. właśnie w sytuacjach naruszenia granicy powietrznej przez obiekty wojskowe. Podobne komunikaty w Polsce wysyła Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Ich celem jest szybkie ostrzeżenie osób przebywających na zagrożonym obszarze i poinformowanie o konieczności zachowania ostrożności.

Incydent zbiega się z trwającą wojną w Ukrainie, której infrastruktura portowa nad Dunajem jest regularnie atakowana przez rosyjskie drony. Rumuńskie władze wielokrotnie wskazywały, że szczątki bezzałogowców spadały na terytorium Rumunii w pobliżu granicy. Każde takie zdarzenie wywołuje reakcję sojuszników z NATO, którzy wzmacniają obecność wojskową na wschodniej flance.

Na razie nie wiadomo, czy obiekt, który naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną, został zestrzelony ani jaki był jego dokładny charakter. Resort obrony w Bukareszcie nie podał również, czy dron został zidentyfikowany. Sprawa jest badana, a służby mają ustalić, skąd przybył obiekt i jaki był cel jego lotu.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.