Fińska minister spraw zagranicznych Elina Valtonen stwierdziła, że każde działanie przybliżające do pokoju zasługuje na poparcie. Słowa te padły w odpowiedzi na zarzuty części sojuszników, niezadowolonych z wtorkowej rozmowy, jaką premier Norwegii i prezydent Finlandii odbyli z Władimirem Putinem. Według przedstawicieli fińskiej dyplomacji celem kontaktu było ratowanie negocjacji, które – jak podkreślono – się załamują.
Valtonen przekazała jednocześnie, że Helsinki nie przywracają obecnie stosunków z Rosją. Zaznaczyła, że Finlandia jest gotowa działać na rzecz pokoju, ale nie dąży do roli mediatora w wojnie w Ukrainie. Jak wyjaśniła, w tym konflikcie Finlandia nie jest podmiotem neutralnym, lecz od początku stanęła po stronie Kijowa. Ta deklaracja ma pokazać, że fiński rząd nie zamierza występować w roli bezstronnego pośrednika między Moskwą a Kijowem, mimo udziału w wtorkowym kontakcie.
Według doniesień dziennika "Financial Times", cytowanych przez portal WP, rozmowa telefoniczna trwała niemal 90 minut. Putin miał wygłosić pseudohistoryczny wykład, poświęcony Słowianom i rzekomym przyczynom wojny. Zamiast o zawieszeniu broni w Ukrainie, rozmówcy – Aleksander Stubb i Jonas Gahr Støre – mieli więc usłyszeć długi wywód niezwiązany z meritum rozmów o zawieszeniu broni. Informacje te pochodzą z relacji dziennika i nie zostały w źródłach potwierdzone przez strony rozmowy.
Spór wokół kontaktu z Kremlem pokazuje, jak różnie sojusznicy oceniają możliwość prowadzenia bezpośredniego dialogu z Moskwą w trwającej wojnie. Finlandia graniczy z Rosją i należy do państw regionu najostrzej nastawionych wobec Kremla. Mimo to rząd w Helsinkach musiał tłumaczyć się partnerom z udziału w rozmowie. Jego zdaniem celem kontaktu nie było wznowienie normalnych relacji, lecz podtrzymanie możliwości rozmów o pokoju, nawet jeśli dotychczasowe próby się nie powiodły.
Tłumaczenia Valtonen ukazały się w sytuacji, gdy część sojuszników krytykuje samą formę kontaktu z Putinem, a nie tylko jego treść. Fińskie władze podkreślają, że rozmowa była prowadzona w ramach szerszej próby odblokowania negocjacji, a nie jako gest uznania dla strony rosyjskiej. Źródła nie podają jednak, jakie konkretne reakcje wywołała rozmowa w poszczególnych stolicach państw NATO, ani czy zapowiadane są dalsze kontakty na tym szczeblu.
1