Niemiecki rząd oficjalnie oskarżył Rosję o przeprowadzenie sierpniowego incydentu z dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku Lipsk/Halle. W odpowiedzi Berlin zdecydował o zamknięciu rosyjskich placówek dyplomatycznych w Niemczech, a sprawą ma zająć się Rada Północnoatlantycka. Do decyzji niemieckich władz odnieśli się w środę polscy politycy.

Premier Donald Tusk napisał w mediach społecznościowych, że „Rosja eskaluje napięcia w całym regionie” i zapewnił, że „nie damy się zastraszyć”. Szef rządu podkreślił, że Rosja tej wojny nie wygra, deklarując dalsze wsparcie dla Ukrainy oraz współdziałanie w ramach NATO. Z kolei minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wyraził pełne poparcie dla działań niemieckich sojuszników, stwierdzając, że „dobrze, że Niemcy biorą przykład z Polski”.

Jak przekazały niemieckie władze, za sierpniowy incydent odpowiada Moskwa. Dron z materiałami wybuchowymi pojawił się nad lotniskiem Lipsk/Halle, co potraktowano jako próbę ataku o charakterze hybrydowym. W środę niemiecki ambasador przy NATO ma oficjalnie poruszyć kwestię rosyjskich ataków hybrydowych przed Radą Sojuszu, co ma na celu włączenie sojuszu w reakcję na działania Rosji wymierzone w infrastrukturę krytyczną państw członkowskich.

Decyzja Berlina oznacza zaostrzenie polityki dyplomatycznej wobec Rosji. Zamknięcie rosyjskich placówek to kolejny krok w odpowiedzi na działania Moskwy, którą zachodnie rządy coraz częściej oskarżają o prowadzenie kampanii sabotażowych i hybrydowych przeciwko państwom europejskim. Incydent w Lipsku wpisuje się w szerszy wzorzec działań przypisywanych rosyjskim służbom, obejmujących m.in. próby zakłócania infrastruktury, ataki na sieci energetyczne czy akty dywersji na terenie Unii Europejskiej.

Na zarzuty Niemiec odpowiedziała już rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa. Oświadczyła we wtorek, że Moskwa zareaguje na wszystkie antyrosyjskie decyzje, a niemieckie oskarżenia określiła mianem „wymyślonego pretekstu”. Zapowiedź rosyjskiej odpowiedzi nie zmienia jednak stanowiska Berlina, który konsekwentnie wskazuje na rosyjskie zaangażowanie w incydent.

Sprawa drona w Lipsku ma także wymiar polski. Warszawa od miesięcy alarmuje sojuszników o zagrożeniu ze strony rosyjskich działań hybrydowych, w tym o naruszeniach przestrzeni powietrznej i atakach na infrastrukturę. Stanowisko polskich władz, wyrażone przez premiera i szefa dyplomacji, wskazuje na solidarność z Niemcami i oczekiwanie, że sojusznicy będą reagować zdecydowanie na podobne incydenty. Włączenie NATO w sprawę lipskiego drona może stanowić precedens dla wspólnej odpowiedzi sojuszu na rosyjskie działania hybrydowe w Europie.

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.