W mediach społecznościowych krąży twierdzenie, jakoby wojska zachodnie, w tym żołnierze francuscy i niemieccy, zostały wysłane do Polski, by wesprzeć rząd Donalda Tuska w starciu z nacjonalistami. Według tych wpisów miało dojść także do tego, że niemieccy policjanci w cywilnym przebraniu za polskich funkcjonariuszy pojawili się przy Trybunale Konstytucyjnym. Weryfikacja wykazuje, że to nieprawda, a żadnych dowodów na zagraniczną interwencję wojskową po stronie premiera nie znaleziono.

Prawdziwym wyjaśnieniem obecności wojsk jest ćwiczenie wojskowe Koalicja. Manewry trwają od 9 do 22 listopada w okolicach Nowej Dęby w południowo-wschodniej Polsce. Uczestniczy w nich blisko 2800 żołnierzy z dziesięciu państw, a dowództwo sprawują Francja i Wielka Brytania. Celem ćwiczenia jest sprawdzenie zdolności do ewentualnego rozmieszczenia sił na Ukrainie, gdyby doszło do zawieszenia broni. Ćwiczenie ma też być pokazem wiarygodności wojskowej tzw. koalicji chętnych, czyli grupy państw deklarujących gotowość udziału w ewentualnych działaniach stabilizacyjnych po zakończeniu wojny. Dla polskiego wojska to kolejny sprawdzian współpracy z sojusznikami na wschodniej flance NATO, realizowany w rejonie, który od lat pełni rolę zaplecza logistycznego dla pomocy kierowanej na Ukrainę.

Polska jest jednocześnie miejscem, w którym działają obozy szkoleniowe dla ukraińskich żołnierzy, w tym misja pomocy wojskowej Unii Europejskiej. Jakub Szymik z think tanku Helm Digital Democracy stwierdził, że żadne zagraniczne siły nie zostały rozmieszczone w Polsce w celu ochrony Donalda Tuska. Jego zdaniem obecność wojsk wpisuje się w znane i planowane wcześniej działania szkoleniowe, a nie w bieżący spór polityczny. Ekspert zwrócił uwagę, że w sieci łatwo łączy się takie zdarzenia z polityką wewnętrzną, bo spór między rządem a prezydentem jest silnie nagłośniony i budzi emocje po obu stronach.

Odrębnym wątkiem jest twierdzenie o niemieckich policjantach. Rzecznik niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych zaprzeczył, by w Polsce prowadzono jakąkolwiek operację niemieckiej policji. Federalna Policja Niemiec potwierdziła natomiast udział w niewielkim ćwiczeniu z zakresu policyjnej ochrony kolei, które odbyło się w Spale w dniach 20–21 października. W ćwiczeniu RAILEX, prowadzonym w ramach sieci RAILPOL, wzięło udział mniej niż dziesięciu niemieckich funkcjonariuszy. Na miejsce ćwiczeń dowieziono ich trzema pojazdami Federalnej Policji. Ćwiczenie dotyczyło współpracy transgranicznej w zakresie bezpieczeństwa kolejowego, a nie ochrony instytucji państwowych w Warszawie, co odróżnia je od przedstawianej w sieci wersji wydarzeń.

Wiralowe przekazy wykorzystują napięcia w polskiej polityce. Rząd Donalda Tuska pozostaje w sporze z prezydentem Karolem Nawrockim, wybranym w 2025 roku. 30 października premier zawiesił na miesiąc prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego oraz jego zastępcę, a w Warszawie skierował na ulice oddziały policji prewencyjnej. W odpowiedzi prezydent i protestujący z opozycji zmobilizowali się do działań. Te wydarzenia są realnym tłem sporu, lecz nie mają związku z opisywanymi w sieci rzekomymi siłami zagranicznymi. Przy braku potwierdzonych dowodów na interwencję obcych wojsk, to właśnie zawieszenie szefa Trybunału i reakcja ulicy pozostają jedynymi udokumentowanymi wydarzeniami, które uzasadniają zainteresowanie opinii publicznej.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.