Polska opowiada się za utrzymaniem jak najmocniejszych sankcji Unii Europejskiej wobec osób współpracujących z rosyjskim reżimem i wspierających jego machinę wojenną. Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ignacy Niemczycki powiedział we wtorek w Brukseli, że liczy na osiągnięcie przez państwa członkowskie porozumienia w sprawie przedłużenia wygasających restrykcji jeszcze przed północą.

Sprawa dotyczy przedłużenia unijnych sankcji, które wygasają w najbliższych godzinach. Bez jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich restrykcje przestaną obowiązywać, co oznacza, że osoby objęte dotychczasowymi zakazami odzyskają możliwość podróżowania po Unii Europejskiej oraz dostępu do znajdujących się na jej terenie aktywów. Polska należy do grupy krajów, które zabiegają o utrzymanie sankcji w możliwie szerokim kształcie.

Według informacji napływających z Brukseli, porozumienie blokują Francja i Słowacja. Oba kraje mają sprzeciwiać się przedłużeniu restrykcji wobec części rosyjskich oligarchów. Ich stanowisko uniemożliwia przyjęcie decyzji w trybie pilnym, mimo że wygasają one z końcem dnia. Dyplomaci nie wykluczają, że negocjacje potrwają do ostatniej chwili.

Polska argumentuje, że utrzymanie sankcji jest kluczowe dla dalszego osłabiania rosyjskiej gospodarki i ograniczania zdolności Kremla do finansowania działań wojennych. Wiceszef MSZ podkreślił, że chodzi nie tylko o samych oligarchów, ale o cały system powiązań gospodarczych i politycznych, który umożliwia Rosji prowadzenie wojny przeciwko Ukrainie. W jego ocenie ewentualne złagodzenie restrykcji zostałoby odebrane jako sygnał słabości Europy.

Unijne sankcje wobec rosyjskich elit są przedłużane cyklicznie od 2014 roku, a po inwazji na Ukrainę w 2022 roku zostały znacznie rozszerzone. Objęły one setki osób i podmiotów, w tym czołowych biznesmenów, polityków i wojskowych. Każdorazowe przedłużenie wymaga jednomyślności, co czyni proces podatnym na polityczne przetargi i opóźnienia.

Francja i Słowacja nie przedstawiły publicznie szczegółowego uzasadnienia swojego stanowiska. W kuluarach mówi się o wątpliwościach natury prawnej oraz o obawach dotyczących skutków gospodarczych dla niektórych sektorów. Polska wraz z państwami bałtyckimi i nordyckimi naciska jednak na utrzymanie twardego kursu wobec Moskwy.

Jeżeli do północy nie uda się osiągnąć kompromisu, sankcje wygasną automatycznie. Oznaczałoby to, że osoby znajdujące się na unijnych listach mogłyby ponownie swobodnie podróżować po Europie i korzystać z zamrożonych środków. Byłby to pierwszy taki przypadek od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę i poważny cios w wiarygodność unijnej polityki sankcyjnej.

Polska zapowiada dalsze zabiegi o porozumienie. Wiceszef MSZ Ignacy Niemczycki nie wykluczył, że rozmowy będą kontynuowane po północy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dyplomaci w Brukseli przyznają, że stawka jest wysoka, a ewentualne fiasko negocjacji osłabiłoby jedność Unii w kluczowym momencie dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO.

2Wyświetlenia

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.