Rosja chce wykorzystać kolejną rundę rozmów pokojowych dotyczących Ukrainy, by uzyskać od NATO ustępstwa wojskowe. Jak wynika z informacji dziennika „Daily Telegraph”, jednym z celów Kremla miałoby być ograniczenie obecności sił Sojuszu na wschodniej flance do stanu z 1997 roku, czyli sprzed przystąpienia Polski do organizacji. Informatorzy gazety przekazali, że Moskwa traktuje negocjacje jako okazję do wymuszenia koncesji, które osłabiłyby zdolności obronne NATO w regionie.
Według drugiego źródła, na które powołuje się serwis Onet, Rosja zamierza w ten sposób uderzyć w państwa takie jak Litwa, Estonia i Polska, czyli kraje położone najbliżej jej granic. Ten przekaz wskazuje, że żądania nie dotyczyłyby wyłącznie jednego państwa, lecz całego pasa państw wschodniej flanki Sojuszu. Źródła opisują działania Kremla jako próbę zaszachowania Zachodu w czasie negocjacji, czyli wykorzystania momentu, w którym strony rozmawiają o zakończeniu wojny w Ukrainie.
Warunki stawiane przez Moskwę mają więc wiązać rozmowy o Ukrainie z kwestią rozmieszczenia wojsk Sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej. Z przekazanych informacji wynika, że Zachód stanąłby w tym układzie przed wyborem między koncesjami a utrzymaniem dotychczasowej obecności wojskowej na wschodniej flance. Oba źródła opisują ten sam mechanizm: Rosja ma łączyć sprawę pokoju w Ukrainie z ograniczeniem zdolności obronnych NATO.
Informacje pochodzą od anonimowych źródeł i nie zostały potwierdzone przez oficjalne stanowiska rządów ani struktur Sojuszu. W przekazanych materiałach nie podano konkretnych liczb żołnierzy ani nazwisk osób uczestniczących w negocjacjach, dlatego zakres proponowanych ograniczeń pozostaje niejasny. Warto odnotować, że rok 1997, wskazany jako punkt odniesienia, poprzedza przystąpienie Polski do NATO, które nastąpiło w 1999 roku, co nadaje żądaniu wymiar polityczny i symboliczny, odwołujący się do ówczesnego układu sił w Europie.
Dla państw wschodniej flanki kwestia obecności wojsk Sojuszu pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych tematów bezpieczeństwa. Doniesienia o możliwych ustępstwach budzą pytania o to, czy rozmowy pokojowe mogą wpłynąć na zdolność odstraszania w regionie. Na razie nie wiadomo, czy Sojusz lub rządy zainteresowanych państw odniosły się do tych informacji, a materiały źródłowe nie zawierają oficjalnych reakcji.
2