Rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło 30 sierpnia, że siły zbrojne rozpoczęły przygotowania do masowych uderzeń na obiekty energetyczne Ukrainy. Moskwa przedstawiła ten krok jako odpowiedź na ataki na rosyjską infrastrukturę cywilną oraz sektor paliwowo-energetyczny.

W komunikacie znalazło się sformułowanie, że wojsko działa „zgodnie z otrzymanymi instrukcjami”. Resort nie podał jednak, kto te instrukcje wydał. To istotne, ponieważ w mediach społecznościowych pojawiły się wersje przypisujące decyzję bezpośrednio Władimirowi Putinowi. W pierwotnym komunikacie Ministerstwa Obrony nazwisko rosyjskiego prezydenta nie występuje, a Interfax, relacjonując oświadczenie, również nie wskazał go jako autora rozkazu.

Sam zamiar przeprowadzenia ataków na ukraińską energetykę został natomiast ogłoszony oficjalnie. Dzień później rosyjskie wojsko informowało o uderzeniach w infrastrukturę paliwowo-energetyczną i transportową Ukrainy. Wieczorem 31 sierpnia rakiety i drony zaatakowały elektrociepłownię w Odessie należącą do grupy Naftogaz.

Spółka podała, że uszkodzona została część podstawowych i pomocniczych urządzeń. Trwa usuwanie gruzów, a po zakończeniu tych prac ma zostać przeprowadzona pełna ocena stanu technicznego obiektu. Dopiero wtedy będzie można określić skalę napraw.

Polskę szczególnie interesuje wymiar regionalnego bezpieczeństwa. W nocy na 1 września rosyjski atak na obwód odeski uszkodził infrastrukturę portową i eksportową oraz przejście graniczne Orliwka na granicy z Rumunią. Odprawy zostały tam czasowo wstrzymane. Oznacza to, że rosyjskie uderzenia dotykają już nie tylko ukraińskiej sieci energetycznej, ale także węzłów łączących Ukrainę z państwami NATO i Unii Europejskiej.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział 1 września, że Rosja próbuje zniszczyć ukraińską energetykę i infrastrukturę oraz że od sierpnia skala ataków wzrosła. Z punktu widzenia Polski zwiększa to znaczenie ochrony przestrzeni powietrznej wschodniej flanki, monitorowania sytuacji przy granicach sojuszniczych oraz utrzymania zdolności Ukrainy do obrony infrastruktury krytycznej.

Rosja nie podała terminu zapowiadanych masowych uderzeń ani listy potencjalnych celów. Nie ma więc podstaw, by z samego komunikatu wyprowadzać konkretne daty lub ostrzeżenia dla poszczególnych miast. Wiadomo natomiast, że ataki na energetykę już trwają, a początek jesieni przynosi ryzyko ich dalszej intensyfikacji.

Dla Polski kluczowe będzie to, czy nowa rosyjska kampania pozostanie skoncentrowana na terytorium Ukrainy, czy też jej skutki pośrednie — przerwy w transporcie, uszkodzenia przejść granicznych i zwiększona aktywność powietrzna — będą coraz częściej odczuwalne bezpośrednio przy granicach NATO.

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.