Mieszkańcy województwa podkarpackiego otrzymali w środę wieczorem alert Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę. W polskiej przestrzeni powietrznej operowały myśliwce, a komunikat w tej sprawie wydało również Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Po około 90 minutach ostrzeżenie zostało odwołane.
Jak przekazało RCB, po godz. 20 polskie lotnictwo zakończyło operację, a na terenie kraju nie odnotowano zagrożenia. Komunikat o odwołaniu alertu trafił do mieszkańców Podkarpacia wieczorem. Dowództwo Operacyjne podkreśliło wcześniej, że podległe siły i środki pozostają w gotowości do reakcji.
Alert objął wyłącznie jedno województwo, co jest typową praktyką w sytuacjach, gdy zagrożenie może dotyczyć pasa przygranicznego. Ostrzeżenia RCB rozsyłane są wtedy do mieszkańców obszarów położonych najbliżej Ukrainy, a nie do całego kraju. W środowym komunikacie nie wskazano, jakie dokładnie środki miałyby zostać użyte ani jak długo miała trwać operacja lotnicza.
Poderwanie myśliwców to standardowa procedura stosowana przez polskie siły zbrojne, gdy dochodzi do intensywnych ataków powietrznych na terytorium Ukrainy. Samoloty mają zabezpieczać polską przestrzeń powietrzną i reagować na ewentualne naruszenia granicy. Władze nie informowały, by tym razem doszło do incydentu w polskim powietrzu.
Ostrzeżenie dla Podkarpacia zostało odwołane po około 90 minutach od rozesłania. RCB poinformowało wówczas, że zagrożenie minęło. To kolejny wieczór, w którym mieszkańcy południowo-wschodniej Polski otrzymali alert związany z rosyjskimi działaniami zbrojnymi w Ukrainie.
Rosyjskie ataki na Ukrainę regularnie powodują reakcję polskich służb i wojska. Za każdym razem, gdy zagrożenie może zbliżyć się do granicy, Dowództwo Operacyjne informuje o statusie sił powietrznych, a RCB ostrzega mieszkańców terenów przygranicznych. Tym razem skończyło się na komunikacie i krótkotrwałej operacji lotniczej.
3