Nieudany atak na lotnisko w Lipsku był początkiem zintensyfikowanej kampanii działań sabotażowych wymierzonych w kraje NATO, którą bezpośrednio zarządza Władimir Putin – poinformował amerykański dziennik «The Wall Street Journal», powołując się na przedstawicieli władz państw europejskich oraz agencje wywiadowcze. Według tych ustaleń sierpniowa akcja miała otworzyć nowy etap rosyjskich operacji przeciwko Sojuszowi.
Jak podają źródła gazety, podobne ostrzeżenie nieoficjalnymi kanałami miała przekazać sama Moskwa. Informacje te nie zostały publicznie potwierdzone przez rosyjskie władze. Amerykańskie służby wskazują, że kampania sabotażu jest koordynowana na najwyższym szczeblu i nie ogranicza się do pojedynczych incydentów, lecz ma charakter zaplanowanej serii działań wymierzonych w infrastrukturę i bezpieczeństwo państw członkowskich NATO.
Sprawa lotniska w Lipsku jest o tyle istotna, że dotyczy obiektu cywilnego o znaczeniu międzynarodowym. Nieudana akcja miała pokazać nową jakość zagrożenia: zamiast działań wywiadowczych czy propagandowych chodzi o fizyczne ataki na infrastrukturę krytyczną. To właśnie ten element – bezpośrednie uderzenie w lotnisko – skłonił zachodnie służby do ostrzejszej oceny rosyjskich zamiarów wobec Sojuszu.
Według «Wall Street Journal» ustalenia amerykańskiego wywiadu wskazują, że kolejne akcje mogą być kontynuowane w innych krajach NATO. Gazeta powołuje się na przedstawicieli władz europejskich, którzy mieli zostać poinformowani o skali i charakterze operacji. Nie podano jednak, jakie konkretnie państwa lub obiekty miałyby być celem w dalszej kolejności.
Informacje o szerszej kampanii sabotażu wpisują się w szerszy obraz zagrożeń, z jakimi mierzą się państwa Sojuszu. W ostatnich latach kraje NATO wielokrotnie ostrzegały przed rosyjskimi działaniami hybrydowymi, w tym aktami sabotażu, cyberatakami i operacjami dezinformacyjnymi. Najnowsze ustalenia wskazują jednak, że działania te mogą przybierać bardziej bezpośrednią i fizyczną formę.
Dla Polski, która jest państwem flanki wschodniej NATO, sprawa ma szczególne znaczenie. Ataki na infrastrukturę lotniskową lub inne obiekty krytyczne w krajach Sojuszu oznaczają, że zagrożenie nie ogranicza się do regionu bezpośrednio sąsiadującego z Rosją. Władze w Warszawie wielokrotnie podkreślały, że bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej i infrastruktury transportowej jest priorytetem w planowaniu obronnym.
Na razie nie wiadomo, czy sprawa Lipska znajdzie ciąg dalszy w postaci formalnych działań NATO. Sojusz nie wydał w tej sprawie oficjalnego komunikatu. Publikacja amerykańskiego dziennika opiera się na informacjach od anonimowych przedstawicieli władz i agencji wywiadowczych, co oznacza, że część ustaleń pozostaje niepotwierdzona w oficjalnym obiegu.
Niezależnie od tego, sprawa pokazuje, jak poważnie zachodnie służby traktują obecnie rosyjskie działania sabotażowe. Ostrzeżenia przekazywane nieoficjalnymi kanałami przez samą Moskwę mogą sugerować, że strona rosyjska chce wywrzeć presję lub zasygnalizować gotowość do eskalacji. To z kolei zwiększa potrzebę koordynacji między państwami NATO w zakresie ochrony infrastruktury krytycznej.
3