Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych uruchomiło niezbędne siły i środki Systemu Obrony Powietrznej RP, aby zapewnić bezpieczeństwo polskiej przestrzeni powietrznej. Jak podano w komunikacie, decyzja jest związana z zmasowanymi uderzeniami Federacji Rosyjskiej na cele na terytorium Ukrainy, prowadzonymi z wykorzystaniem środków napadu powietrznego. Komunikat dotyczył działań podjętych w nocy z poniedziałku na wtorek.
Uruchomienie sił i środków nastąpiło poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego. Jak wynika z doniesień, o zagrożeniu wcześniej zaalarmowane zostały łotewskie służby. Do mieszkańców w Polsce został wysłany alert RCB, czyli system ostrzegania o zagrożeniach dla ludności cywilnej, który ma pozwolić obywatelom na szybką reakcję w razie potrzeby.
Równolegle na Łotwie doszło do kolejnego niepokojącego incydentu. W nocy z poniedziałku na wtorek w północno-wschodniej części kraju, niedaleko granicy z Rosją, spadł bezzałogowiec. Dowództwo Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy poinformowało o rozpoczęciu poszukiwań obiektu. Według relacji, bezzałogowiec rozbił się w pobliżu granicy, a jego wrak miał zostać zlokalizowany przez służby prowadzące akcję.
W reakcji na zagrożenie ogłoszono alarm dla ludności cywilnej, a w powietrze poderwano myśliwce sojusznicze NATO. Jak podkreślono w doniesieniach, był to kolejny incydent w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, a zarazem kolejne naruszenie tej przestrzeni w tym roku. Oznacza to, że sprawa dotyczy nie tylko bezpieczeństwa Polski, lecz także całego wschodniego skrzydła Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdzie od dłuższego czasu obserwuje się wzmożoną aktywność w pobliżu granic z Rosją.
Komunikaty wojskowe nie podały, czy spadający dron był częścią ataków na Ukrainę ani kto go wysłał. Nie ujawniono również liczby ofiar ani zniszczeń po stronie łotewskiej. Dalsze informacje dotyczące przebiegu obu wydarzeń, w tym ustaleń co do pochodzenia bezzałogowca, mogą pojawić się w kolejnych komunikatach dowództw obu państw.
3