Rumuńskie siły powietrzne zestrzeliły dwa drony, które wleciały w przestrzeń powietrzną kraju nad Morzem Czarnym. Do zdarzenia doszło w sobotę po południu — jak podał minister obrony narodowej Radu Miruta, systemy obrony wykryły bezzałogowce lecące około 120 kilometrów na wschód od Wyspy Węży. Misję strącenia obiektów przeprowadziły myśliwce F-16.
Według komunikatu rumuńskiego resortu obrony drony znalazły się nad wodami terytorialnymi Rumunii. Do zestrzelenia doszło około godziny 18 czasu lokalnego, czyli 17 czasu polskiego. Obce bezzałogowce zostały zniszczone nad morzem, co potwierdziły zarówno rumuńskie władze, jak i agencja AFP.
Incydent wpisuje się w serię naruszeń przestrzeni powietrznej państw NATO przez drony, które najprawdopodobniej są związane z trwającą wojną w Ukrainie. Rumunia, jako kraj członkowski Sojuszu, od dłuższego czasu wzmacnia obronę przeciwlotniczą na wschodniej flance, a podobne zdarzenia miały już miejsce w przeszłości. Tym razem reakcja była szybka — poderwano myśliwce, które otworzyły ogień do bezzałogowców.
Jak podały rumuńskie służby, wcześniej tego samego dnia, z powodu innego zagrożenia przy granicy, poderwano hiszpańskie maszyny F-18 stacjonujące w Rumunii w ramach misji NATO. To pokazuje, że sojusznicze siły powietrzne są w stałej gotowości do reagowania na incydenty w regionie Morza Czarnego.
Minister obrony Radu Miruta podkreślił, że działania rumuńskich sił zbrojnych były zgodne z procedurami i miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej kraju. Nie poinformowano, skąd pochodziły drony ani jaki był ich cel. Rumuńskie władze prowadzą w tej sprawie analizę.
Zdarzenie to kolejny sygnał, że konflikt za wschodnią granicą NATO przekłada się na realne zagrożenia dla państw Sojuszu. Rumunia, podobnie jak Polska, znajduje się na pierwszej linii ewentualnych incydentów powietrznych związanych z wojną w Ukrainie. Władze w Bukareszcie nie zapowiedziały na razie dodatkowych środków, ale sytuacja jest monitorowana.
3