Rosja przygotowuje «coś dużego» w tym roku — ostrzegł wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas spotkania w Council on Foreign Relations w Nowym Jorku. Jak podkreślił, sygnały mają pochodzić z wielu źródeł, których nie zamierza publicznie ujawniać. Zastrzegł jednocześnie, że nie wie, jaki ruch Rosja rzeczywiście może wykonać.
Wypowiedź padła 24 września podczas rozmowy z minister spraw zagranicznych Rumunii Oaną-Silvią Țoiu. Tematem spotkania była wojna Rosji przeciwko Ukrainie, bezpieczeństwo regionu oraz przyszłość relacji transatlantyckich. Sikorski przedstawił kilka możliwych scenariuszy dalszej eskalacji, ale nie potwierdził, że którykolwiek z nich został zrealizowany lub jest bezpośrednio spodziewany.
Jednym z wariantów, który wskazał, jest operacja pod fałszywą flagą — działanie przeprowadzone tak, aby odpowiedzialnością obciążyć inną stronę. Według Sikorskiego władze Rosji mogą potrzebować argumentu, którym uzasadniłyby przed własnym społeczeństwem kolejną mobilizację. Minister nie powiedział jednak, gdzie ewentualna prowokacja miałaby nastąpić ani czy taki scenariusz został potwierdzony.
Szef MSZ odniósł się również do potencjalnych punktów napięcia w regionie Morza Bałtyckiego. Wspomniał o Narwie w Estonii, gdzie znaczną część mieszkańców stanowi ludność rosyjskojęzyczna, oraz o niektórych miastach na Łotwie. Mówił też o strategicznym znaczeniu połączenia lądowego między Białorusią a rosyjskim obwodem królewieckim przez terytorium Litwy.
W ocenie Sikorskiego otwarty konflikt Rosji z NATO byłby dla Moskwy bardzo ryzykowny. Dlatego zagrożeniem mogą być działania mniej jednoznaczne — prowokacje, sabotaż, cyberataki czy inne operacje utrudniające państwom NATO jednoznaczną ocenę, czy doszło do sytuacji uzasadniającej uruchomienie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Tego rodzaju obawy pojawiają się również w ocenach części europejskich służb, choć przedstawiciele służb państw bałtyckich różnią się w ocenach, jak bliskie i prawdopodobne jest bezpośrednie rosyjskie uderzenie na NATO.
Minister mówił także o swoim spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Białorusi Maksymem Ryżenkowem. Według relacji polskiego ministra strona białoruska jest mocno zaniepokojona możliwością wciągnięcia kraju bezpośrednio do wojny. Białoruś pozostaje najbliższym rosyjskim sojusznikiem w regionie i od początku pełnoskalowej wojny umożliwia Rosji korzystanie ze swojego terytorium do działań związanych z agresją przeciwko Ukrainie.
Podczas rozmowy w Nowym Jorku Sikorski mówił również o dalszej strategii Rosji wobec Ukrainy. W jego ocenie Moskwa może liczyć m.in. na kolejną mobilizację oraz wykorzystanie nadchodzącej zimy poprzez dalsze ataki na ukraińską energetykę, ciepłownictwo i infrastrukturę gospodarczą. Sikorski ocenił, że Rosja nadal dysponuje możliwościami prowadzenia wojny, choć ponosi rosnące koszty gospodarcze.
W ostatnich tygodniach napięcie w regionie pozostaje wysokie. 21 września, podczas kolejnych rosyjskich uderzeń na Ukrainę, Polska uruchomiła wojskowe lotnictwo, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego zostały postawione w stan zwiększonej gotowości. Wojsko wskazywało, że były to działania prewencyjne mające zabezpieczyć polską przestrzeń powietrzną. Nie ma jednak informacji, że tamte działania były bezpośrednio związane z najnowszą wypowiedzią Sikorskiego.
Ważnym rozróżnieniem jest to, że Sikorski nie przekazał informacji, jakoby Rosja podjęła decyzję o ataku na Polskę ani że taki atak jest bezpośrednio spodziewany. Mówił o informacjach wskazujących na przygotowywanie przez Rosję «czegoś dużego» oraz przedstawiał kilka możliwych scenariuszy dalszej eskalacji. Jeszcze w lipcu Sikorski mówił publicznie, że nie uważa, aby Rosja miała obecnie możliwości przeprowadzenia skutecznego ataku na Polskę, choć zaznaczał jednocześnie, że rosyjskie groźby i prowokacje są traktowane poważnie.
Najważniejszą niewiadomą pozostaje znaczenie słów użytych przez szefa MSZ. Sikorski nie przedstawił publicznie danych wywiadowczych, na których opierał swoją wypowiedź, ani nie wskazał jednego konkretnego rosyjskiego planu. Dlatego jego słów nie należy traktować jako potwierdzonej zapowiedzi konkretnej operacji. Są one ostrzeżeniem polskiego ministra opartym — według jego deklaracji — na informacjach z kilku źródeł, a wymieniane przez niego warianty pozostają scenariuszami.
2