Europejski projekt wspólnego czołgu przyszłości, znany jako MGCS, zakończył się fiaskiem. Niemcy i Francja, które od lat forsowały własne rozwiązania, nie zdołały wypracować kompromisu w sprawie podziału prac i technologii. To kolejne niepowodzenie po nieudanym programie wspólnego myśliwca.
Program MGCS miał zastąpić niemieckie Leopardy 2 i francuskie Leclerc nową generacją wozów bojowych. Zakładano, że wspólna konstrukcja pozwoli obniżyć koszty, ujednolicić logistykę i wzmocnić europejski przemysł zbrojeniowy. Zamiast tego spór między Berlinem a Paryżem eskalował do tego stopnia, że dalsza współpraca stała się niemożliwa.
Prawdziwą cenę tego niepowodzenia poznają armie dopiero w latach 30. XXI wieku. Wtedy to na polach walki miały pojawić się nowe czołgi. Brak wspólnego projektu oznacza, że Niemcy i Francja będą rozwijać własne konstrukcje, co zwiększy koszty i utrudni współdziałanie w ramach NATO.
Spór dotyczył przede wszystkim tego, kto ma odpowiadać za kluczowe technologie — od pancerza, przez systemy kierowania ogniem, po napęd. Francja chciała zachować kontrolę nad własnymi rozwiązaniami, Niemcy naciskały na większy udział swojego przemysłu. Ostatecznie żadna ze stron nie chciała ustąpić.
To już drugi duży europejski projekt zbrojeniowy, który kończy się niepowodzeniem. Wcześniej fiaskiem zakończyły się prace nad wspólnym myśliwcem. Eksperci ostrzegają, że takie porażki osłabiają wiarygodność Europy jako partnera w dziedzinie obronności i mogą skłonić państwa do zakupów poza kontynentem.
Dla Polski, która modernizuje swoje wojska i kupuje czołgi m.in. w Korei Południowej i USA, upadek MGCS jest sygnałem, że nie warto czekać na europejskie rozwiązania. Warszawa od lat stawia na sprawdzone konstrukcje dostępne od ręki, zamiast uczestniczyć w wieloletnich programach, których finał jest niepewny.
Niemcy i Francja nie ogłosiły jeszcze oficjalnie zakończenia projektu, ale nieoficjalnie przyznają, że nie ma szans na porozumienie. Obie strony zapowiadają rozwój własnych czołgów nowej generacji. To oznacza, że europejskie armie będą dysponować różnymi typami wozów, co w razie konfliktu utrudni wsparcie logistyczne i szkolenie.
Niepowodzenie MGCS to także cios dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego, który liczył na wieloletnie kontrakty i rozwój technologii. W dłuższej perspektywie może to osłabić konkurencyjność Europy wobec USA, Chin i Rosji, które rozwijają własne programy czołgów przyszłości.
3