Polska znalazła się w czołówce krajów Unii Europejskiej, w których liczba osób rezygnujących z alkoholu rośnie najszybciej. Jak wynika z danych Eurostatu, w 2025 r. abstynentów przybywało szybciej tylko w dwóch państwach wspólnoty. To zmiana, która ma bezpośrednie przełożenie na finanse publiczne.
Coraz rzadsze sięganie po alkohol przez Polaków oznacza niższe wpływy z podatku akcyzowego. Budżet państwa odnotowuje z tego tytułu wyraźny spadek dochodów, co może częściowo tłumaczyć kłopoty z realizacją założeń dochodowych. Alkohol to jedno z istotniejszych źródeł wpływów akcyzowych, a zmiana nawyków konsumpcyjnych przekłada się na dochody państwa.
Dane Eurostatu pokazują, że trend abstynencji nasila się w całej Unii Europejskiej, ale Polska wyróżnia się na tle innych krajów tempem zmian. W 2025 r. tylko dwa państwa członkowskie odnotowały szybszy wzrost liczby osób niespożywających alkoholu. To odwrócenie wieloletniej tendencji, w której Polska plasowała się wśród krajów o relatywnie wysokim spożyciu trunków.
Eksperci zwracają uwagę, że na zmianę postaw wpływają zarówno czynniki kulturowe, jak i ekonomiczne. Rosnąca świadomość zdrowotna, moda na trzeźwość wśród młodszych pokoleń oraz rosnące ceny alkoholu skłaniają część konsumentów do rezygnacji lub ograniczenia spożycia. Nie bez znaczenia pozostaje również zaostrzenie przepisów dotyczących reklamy i sprzedaży alkoholu.
Dla budżetu państwa konsekwencje są wymierne. Akcyza alkoholowa stanowi stałe źródło dochodów, a jej spadek wymusza korekty w planach finansowych. W sytuacji, gdy wydatki publiczne rosną, ubytek wpływów z tego tytułu może być odczuwalny. Resort finansów będzie musiał uwzględnić ten trend w kolejnych prognozach dochodów.
Nie jest to jednak zjawisko wyłącznie polskie. W wielu krajach europejskich obserwuje się podobne tendencje, choć skala i tempo zmian są zróżnicowane. Polska na tym tle wypada korzystnie pod względem tempa wzrostu abstynencji, co może być efektem zarówno polityki zdrowotnej, jak i zmian w stylu życia.
Warto podkreślić, że spadek spożycia alkoholu to nie tylko kwestia wpływów budżetowych. Ma również wymiar społeczny i zdrowotny. Mniejsza konsumpcja oznacza niższe koszty leczenia chorób związanych z alkoholem, mniej wypadków drogowych z udziałem nietrzeźwych kierowców i ogólnie lepszy stan zdrowia publicznego. Te efekty są jednak trudniejsze do szybkiego zmierzenia.
Dla producentów i sprzedawców alkoholu zmiana nawyków konsumentów oznacza konieczność dostosowania strategii. Część firm może szukać nowych rynków zbytu lub rozszerzać ofertę o napoje bezalkoholowe. Rynek alkoholowy w Polsce staje się coraz bardziej wymagający, a konkurencja o klienta rośnie.
Jak informuje «Puls Biznesu», dane o rosnącej liczbie abstynentów w Polsce są zgodne z wcześniejszymi sygnałami płynącymi z rynku. Sprzedaż alkoholu w niektórych kategoriach spadała już wcześniej, a pandemia i zmiany w modelu pracy przyspieszyły część tych procesów. Obecnie trend się utrwala, co dla budżetu oznacza trwałe wyzwanie.
W najbliższych miesiącach kluczowe będzie pytanie, czy spadek wpływów z akcyzy alkoholowej zostanie zrekompensowany innymi źródłami dochodów. Rząd stoi przed trudnym zadaniem pogodzenia polityki zdrowotnej z potrzebami fiskalnymi. Z jednej strony ograniczanie spożycia alkoholu jest celem pożądanym społecznie, z drugiej strony uszczupla dochody państwa.
Na razie nie wiadomo, czy resort finansów planuje zmiany w stawkach akcyzy lub innych podatkach, które mogłyby zrównoważyć ubytek. Decyzje w tej sprawie będą prawdopodobnie częścią szerszej dyskusji o dochodach budżetowych na kolejny rok. Trend abstynencji w Polsce wydaje się jednak trwały i będzie wpływał na finanse publiczne w dłuższej perspektywie.
2