Agencja ratingowa S&P obniżyła perspektywę ratingu Polski, sygnalizując rosnące ryzyko dla stanu finansów publicznych. Zmiana perspektywy nie oznacza natychmiastowego obniżenia ratingu, ale jest ostrzeżeniem, że kraj może mieć trudności z utrzymaniem obecnej oceny, jeśli sytuacja budżetowa się nie poprawi.
Decyzja agencji dotyczy przede wszystkim dochodów państwa. Według przekazanych informacji kluczowym problemem jest niedobór wpływów budżetowych, a agencja zwraca uwagę na ograniczone możliwości rządu w zakresie ich zwiększenia. Dokładny poziom ratingu, który S&P utrzymuje dla Polski, nie został w przekazanych materiałach podany.
Na zmianę perspektywy zareagował minister finansów Andrzej Domański. Jak podkreślił, za trudności w poprawie sytuacji budżetowej odpowiadają weta prezydenta Karola Nawrockiego. Zdaniem ministra blokują one rozwiązania, które miały zwiększyć dochody państwa, a tym samym utrudniają rządowi realizację planów naprawy finansów publicznych.
Z przekazanych informacji wynika, że to właśnie ograniczenie wpływów budżetowych stanowi główny powód niepokoju agencji. Rząd, jak wskazuje minister, zamierzał podjąć działania zwiększające dochody, jednak część z nich nie weszła w życie z powodu decyzji prezydenta. Nie wiadomo jednak, jakie konkretnie kolejne kroki konsolidacji fiskalnej rząd zamierza podjąć, aby odpowiedzieć na uwagi agencji.
Zmiana perspektywy przez S&P jest jednym z sygnałów, które rynki finansowe i inwestorzy biorą pod uwagę przy ocenie wiarygodności kredytowej państwa. Sygnał ostrzegawczy nie oznacza automatycznie obniżenia oceny, lecz wskazuje kierunek, w którym mogą pójść kolejne decyzje agencji, jeśli deficyt i brak dochodów utrzymają się na obecnym poziomie.
3