Warszawska policja potwierdziła, że rodzina, której dotyczyła głośna interwencja Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak, była objęta procedurą Niebieskiej Karty. W oświadczeniu funkcjonariusze wskazali, że decyzja o umieszczeniu dwojga małych dzieci w placówce opiekuńczej została podjęta na podstawie dokumentów wynikających z obowiązujących procedur. To pierwsze oficjalne stanowisko służb w sprawie, która od kilku dni budzi emocje w całym kraju.

Do zdarzenia doszło, gdy Rzeczniczka Praw Dziecka miała być świadkiem sytuacji, w której matka szarpie jedno z kilkuletnich dzieci, próbując nie dopuścić, by wybiegło na ulicę. Horna-Cieślak zawiadomiła służby, a w efekcie interwencji dwoje dzieci trafiło do placówki opiekuńczej. Sąd rodzinny natychmiast nakazał jednak wydanie dzieci rodzicom, oceniając, że działania RPD mogą świadczyć o próbie wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu.

Rzeczniczka nie zgadza się z zarzutami. W wydanym oświadczeniu podkreśliła, że była świadkiem przemocy wobec dziecka i nie zamierza jej marginalizować. «Nie zgadzam się na marginalizowanie przemocy wobec dzieci i każdym takim zachowaniom będę się stanowczo sprzeciwiać» — napisała Horna-Cieślak. Zaznaczyła również, że jako świadek zdarzenia miała obowiązek zareagować i powiadomić odpowiednie służby.

Sprawa nabrała wymiaru politycznego. Klub Rozwój Plus zapowiedział złożenie wniosku o odwołanie Rzeczniczki Praw Dziecka. Poseł Marcin Horała napisał w mediach społecznościowych, że «Rzecznikiem Praw Dziecka jest niebezpieczna kobieta». To pokłosie głośnej interwencji, w wyniku której kobiecie odebrano dwoje dzieci. Część polityków domaga się dymisji Horny-Cieślak, argumentując, że jej działania wykraczały poza kompetencje urzędu.

Sprawa budzi szerszą debatę o granicach interwencji instytucji państwowych wobec rodzin. Z jednej strony Rzecznik Praw Dziecka ma ustawowy obowiązek reagowania na przypadki przemocy, z drugiej strony sąd zakwestionował sposób, w jaki doszło do odebrania dzieci. Niebieska Karta, na którą powołuje się policja, to procedura mająca chronić ofiary przemocy domowej, ale jej zastosowanie w tym przypadku będzie przedmiotem dalszej analizy.

Na razie nie wiadomo, czy wniosek o odwołanie RPD zostanie formalnie złożony i czy znajdzie poparcie w Sejmie. Sama Horna-Cieślak zapowiada, że nie wycofa się z działań na rzecz ochrony dzieci. Sprawa pozostaje otwarta, a jej dalszy przebieg będzie zależał zarówno od decyzji politycznych, jak i od ewentualnych kroków prawnych podejmowanych przez rodziców dzieci.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.