Polacy w zdecydowanej większości opowiadają się za finansowymi karami za publiczne poniżanie innych osób w mediach społecznościowych. Z badania naukowców z Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Jagiellońskiego wynika, że takie rozwiązanie popiera 77 proc. respondentów. To jeden z najczęściej wskazywanych postulatów dotyczących uporządkowania przestrzeni internetowej.

Badanie pokazuje, że internet coraz częściej kojarzy się Polakom nie z wymianą informacji, lecz z hejtem, uzależniającymi algorytmami i utratą kontroli nad tym, co oglądają dzieci. Respondenci nie mają wątpliwości, że obecne mechanizmy nie wystarczają, skoro aż trzy czwarte z nich domaga się sięgnięcia po instrumenty finansowe wobec osób publicznie poniżających innych w mediach społecznościowych.

Wyniki sondażu są szczególnie niekorzystne dla platform społecznościowych, które zdaniem badanych nie radzą sobie z ograniczaniem szkodliwych treści. Użytkownicy oczekują nie tylko reakcji na pojedyncze wpisy, ale też zmian w sposobie działania algorytmów, które podsuwają im kolejne materiały. Chodzi o mechanizmy napędzające zaangażowanie, a przy tym utrwalające agresję i polaryzację.

Odrębnym wątkiem, który wyłania się z badania, jest ochrona dzieci. Rodzice i opiekunowie coraz częściej przyznają, że nie panują nad tym, jakie treści trafiają do najmłodszych przez media społecznościowe. Uzależniające algorytmy mają w tym kontekście szczególne znaczenie, bo decydują o tym, co pojawia się w feedzie i jak długo użytkownik pozostaje w aplikacji.

Poparcie dla kar finansowych za hejt nie oznacza jednak, że Polacy chcą, by to wyłącznie państwo zajmowało się moderacją internetu. Z badania wynika raczej oczekiwanie połączenia kilku narzędzi: reakcji platform, przejrzystości algorytmów oraz realnych konsekwencji dla osób, które publicznie poniżają innych. Kary finansowe są w tym zestawieniu najprostszym do wyobrażenia środkiem odstraszającym.

Wyniki sondażu wpisują się w szerszą debatę o granicach wolności słowa w internecie i odpowiedzialności platform za treści publikowane przez użytkowników. Badacze z UW i UJ nie przesądzają, jakie konkretnie rozwiązania prawne należałoby przyjąć. Pokazują natomiast, że społeczne oczekiwania wobec państwa i firm technologicznych są dziś znacznie dalej idące niż kilka lat temu.

Dla platform społecznościowych oznacza to presję na zmianę dotychczasowych praktyk. Same deklaracje o usuwaniu hejtu mogą nie wystarczyć, jeśli użytkownicy nadal będą odczuwać, że algorytmy premiują kontrowersje, a nie wartościowe treści. Badanie pokazuje, że Polacy chcą konkretów: kar, ograniczeń i większej kontroli nad tym, co trafia do ich dzieci.

3Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.