Jeremy Sochan został wybrany z pierwszym numerem w drafcie do G League, zaplecza NBA. Polski koszykarz, który nie załapał się do składu Portland Trail Blazers na nowy sezon, trafił do Texas Legends, czyli zespołu satelickiego Dallas Mavericks. Wybór nastąpił w sobotę, podczas naboru do ligi, której w całości tworzą kluby partnerskie drużyn NBA.

Reprezentant Polski został zwolniony przez Portland z niegwarantowanej umowy na kilka dni przed startem rozgrywek. Teraz wiadomo już jednak, gdzie będzie kontynuował koszykarską przygodę. Sochan, który ma 23 lata i jest mistrzem NBA 2026, będzie próbował wrócić do najlepszej ligi świata nie przez Europę, lecz właśnie przez G League. Texas Legends zyskują zawodnika z dużym doświadczeniem na najwyższym poziomie.

W teksańskim zespole Sochan powinien mieć sporo szans na grę. Z drużyny Legends w teorii najbliżej będzie mu do Dallas Mavericks, jednak Mavs nie uzyskali wyłącznych praw do zawodnika. Oznacza to, że będzie mógł związać się z dowolnym klubem NBA, który ewentualnie zaproponuje mu kontrakt. Jeśli pokaże się z dobrej strony w trakcie sezonu, może liczyć na powołanie z powrotem do NBA.

W ostatnich latach zawodnicy wybierani z pierwszym numerem draftu do G League to Dillon Jones (2025), Matt Ryan (2024) i Sam Merrill (2022). Każdy z nich wrócił później do NBA, choć tylko Merrill wywalczył sobie kontrakt na dłużej i wciąż jest w lidze, w składzie Cleveland Cavaliers. Warto dodać, że kluby G League mogą transferować zawodników między sobą, więc nawet dalszy przydział Sochana nie jest przesądzony.

Jeśli zawodnik zostanie w zespole Legends, a wszystko na to wskazuje, swój pierwszy sezon w G League rozpocznie w nocy z 8 na 9 listopada w Meksyku. Teksańska ekipa rozegra tam dwa pierwsze spotkania przeciwko Mexico City Capitanes. Start rozgrywek w nowej drużynie oznacza dla Sochana pierwszy realny krok w drodze powrotnej do NBA.

MIB FOOTBOLFootball fixtures & results

3Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.