Tysiące osób wyszło na ulice czeskich miast, by zaprotestować przeciwko rządowej propozycji likwidacji abonamentu na rzecz mediów publicznych. Demonstracje odbyły się u sąsiada Polski i objęły największe ośrodki w kraju.
Dziennikarze i pracownicy radia oraz telewizji publicznej twierdzą, że projekt zmian zagrozi niezależności nadawców. Ich zdaniem bez stabilnego, ustawowo zagwarantowanego finansowania media publiczne byłyby uzależnione od bieżących decyzji władz, co osłabiłoby ich zdolność do rzetelnego informowania obywateli.
W ramach protestu trwa 24-godzinny strajk w mediach publicznych. Jak podano w relacjach z demonstracji, w odpowiedzi na akcję protestacyjną propozycja programowa dla Czechów została drastycznie ograniczona. Oznacza to mniej audycji i materiałów dostępnych dla widzów i słuchaczy w czasie trwania strajku.
Propozycja rządu zakłada zastąpienie dotychczasowego abonamentu innym modelem finansowania, a sprzeciw środowiska medialnego koncentruje się na obawach o to, kto i w jaki sposób będzie decydował o wysokości środków dla nadawców. Protestujący podkreślają, że niezależność mediów publicznych jest fundamentem pluralizmu, a jej ewentualne osłabienie dotknęłoby wszystkich odbiorców.
Skala zgromadzeń wskazuje, że temat wykracza poza środowisko zawodowe. Na ulice wyszli zarówno pracownicy mediów, jak i zwykli obywatele, którzy – jak wynika z doniesień – obawiają się, że zmiany zmniejszą różnorodność przekazu i wpłyną na jakość informacji dostępnej w kraju.
2