Nawet najbliżsi sojusznicy Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie ostrzegają, że kolejna wojna z Iranem może być nieunikniona. Według tych ostrzeżeń konflikt miałby być tym razem znacznie poważniejszy w skutkach niż dotychczasowe starcia. Napięcie w regionie rośnie w miarę zbliżania się wyborów śródokresowych w Stanach Zjednoczonych.

Jeśli scenariusz się spełni, skutki odczuje także Europa, i to bezpośrednio przy dystrybutorach paliw. Wzrost napięć w regionie przekłada się już na rynek surowców, a w konsekwencji na ceny, które płacą europejscy kierowcy.

Pośrednim potwierdzeniem tej zależności są wyniki Saudi Aramco, największej firmy naftowej świata i partnera handlowego polskiego Orlenu. Jak podaje Bloomberg, firma zarobiła w trzecim kwartale o 9 proc. więcej niż przed rokiem. Pomogły jej rosnące ceny ropy oraz większe zyski ze sprzedaży paliw, takich jak benzyna i olej napędowy. Według tych samych doniesień na lepsze wyniki wpłynęły także napięcia na Bliskim Wschodzie, które podbiły ceny surowca na światowych rynkach.

Ostrzeżenia płynące z regionu wskazują, że sytuacja może się dalej pogarszać. Ich autorzy mówią wprost, że trzeba liczyć się z najgorszym. Tym samym kwestia bezpieczeństwa energetycznego i stabilności cen paliw pozostaje jednym z najbardziej odczuwalnych skutków tego konfliktu dla Europy.

2Wyświetlenia

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.