Wspierani przez Iran rebelianci Huti kontynuują ofensywę w Jemenie, przejmując kolejne miasta i dążąc do rozszerzenia kontroli nad jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego. Zdobycie kolejnych punktów oparcia na wybrzeżu znacząco zwiększyłoby ich możliwości zakłócania żeglugi w cieśninie Bab al-Mandab — jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata.

Znaczenie tego szlaku dla Europy jest bezpośrednie. Przez cieśninę przepływa prawie 15 proc. paliw przeznaczonych na globalne zaopatrzenie w energię. Ograniczenie lub zablokowanie ruchu w tym miejscu uderzyłoby więc nie tylko w handel międzynarodowy, ale też w rynek energetyczny, na którym opierają się europejskie gospodarki.

Huti od miesięcy atakują statki na Morzu Czerwonym, deklarując solidarność z Palestyńczykami w Strefie Gazy. Ich działania zmusiły wiele armatorów do zmiany tras i omijania cieśniny Bab al-Mandab, co wydłuża dostawy i podnosi koszty transportu. Teraz rebelianci chcą umocnić się na lądzie, by jeszcze skuteczniej kontrolować ten obszar.

Przejmowanie kolejnych miast na jemeńskim wybrzeżu oznacza, że Huti mogą zyskać stałe punkty wypadowe do ataków na jednostki pływające. To z kolei zwiększa ryzyko dla żeglugi i może skłonić kolejnych przewoźników do rezygnacji z tej trasy. Dla Europy, która importuje znaczną część surowców energetycznych drogą morską, byłby to poważny problem.

Wcześniejsze ataki na statki pokazały, jak wrażliwy jest ten szlak. Międzynarodowe operacje wojskowe, w tym misja Unii Europejskiej, starają się chronić żeglugę, ale sytuacja pozostaje napięta. Rozszerzenie kontroli Huti nad wybrzeżem może utrudnić te działania i wydłużyć kryzys.

Jemen od lat pogrążony jest w wojnie domowej, w której Huti walczą z uznawanym przez społeczność międzynarodową rządem. Konflikt ten stał się częścią szerszej rywalizacji w regionie, a wsparcie Iranu dla rebeliantów budzi obawy o dalszą eskalację. Zdobycze terytorialne Huti mogą zmienić układ sił nie tylko w Jemenie, ale i w całym regionie Morza Czerwonego.

Dla Polski i innych krajów europejskich konsekwencje są pośrednie, ale odczuwalne. Dłuższe trasy transportowe oznaczają wyższe koszty dostaw i większe ryzyko dla łańcuchów dostaw. W przypadku paliw przełożenie na ceny może być jeszcze bardziej bezpośrednie.

Na razie nie wiadomo, czy Huti zdołają opanować całe wybrzeże. Ich ofensywa postępuje jednak naprzód, a społeczność międzynarodowa nie wypracowała skutecznego sposobu na powstrzymanie rebeliantów. To sprawia, że zagrożenie dla żeglugi w cieśninie Bab al-Mandab pozostaje realne i może się nasilać.

2Wyświetlenia

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.