Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował w niedzielę o przejęciu nowoczesnego amerykańskiego drona podwodnego w Cieśninie Ormuz. Informację przekazała półoficjalna irańska agencja Mehr. Według doniesień chodzi o bezzałogowy pojazd podwodny typu REMUS 600, używany przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych do zadań rozpoznawczych i pomiarowych.

Cieśnina Ormuz to jedno z najważniejszych strategicznie miejsc na świecie. Łączy Zatokę Perską z Zatoką Omańską i dalej z Morzem Arabskim. Każdego dnia przepływają przez nią tankowce transportujące znaczną część światowego wydobycia ropy naftowej. Kontrola nad tym akwenem od lat pozostaje przedmiotem rywalizacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami z regionu Zatoki Perskiej.

Incydent z dronem to kolejny epizod napięć w tym rejonie. Irańskie siły w przeszłości przechwytywały już amerykańskie bezzałogowce – zarówno powietrzne, jak i morskie. W 2019 roku Iran zestrzelił amerykańskiego drona rozpoznawczego, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu napięcia i omal nie zakończyło się amerykańskim atakiem odwetowym. Z kolei w 2016 roku irańska marynarka zatrzymała amerykańskie łodzie patrolowe wraz z ich załogami.

REMUS 600 to autonomiczny pojazd podwodny produkowany przez amerykańską firmę Hydroid, przeznaczony do długotrwałych misji podwodnych. Może prowadzić rozpoznanie, mapowanie dna morskiego oraz wykrywanie min. Jego przejęcie przez Iran może oznaczać, że irańskie służby uzyskają dostęp do zaawansowanych technologii wojskowych Stanów Zjednoczonych. To z kolei rodzi pytania o bezpieczeństwo amerykańskich systemów bezzałogowych operujących w newralgicznych punktach świata.

Stany Zjednoczone nie potwierdziły dotychczas publicznie utraty drona. Brak oficjalnego stanowiska Waszyngtonu może wynikać z trwającej weryfikacji zdarzenia lub z chęci uniknięcia eskalacji. Irańska agencja Mehr, powołując się na IRGC, przedstawiła przejęcie jako sukces swoich sił. Nie podano jednak szczegółów technicznych ani dokładnej lokalizacji zdarzenia poza wskazaniem, że doszło do niego w Cieśninie Ormuz.

Napięcie wokół Cieśniny Ormuz ma bezpośrednie przełożenie na globalne rynki energii. Każdy incydent w tym rejonie wywołuje obawy o zakłócenia w dostawach ropy i wzrost cen surowca. Dla Polski, która importuje znaczną część ropy z kierunków morskich, stabilność tego szlaku ma wymierne znaczenie gospodarcze. Ewentualna eskalacja konfliktu między Iranem a USA mogłaby wpłynąć na ceny paliw i bezpieczeństwo dostaw.

Sprawa drona wpisuje się w szerszy kontekst polityki bezpieczeństwa w regionie Zatoki Perskiej. Iran od lat rozwija własne programy bezzałogowe i przeciwlotnicze, a Stany Zjednoczone utrzymują w regionie znaczące siły morskie, w tym lotniskowce i okręty patrolowe. Incydenty takie jak niedzielny pokazują, jak cienka jest granica między rutynowymi operacjami a otwartym konfliktem.

Na razie nie wiadomo, jakie kroki podejmą Stany Zjednoczone w odpowiedzi na przejęcie drona. Historia podobnych zdarzeń pokazuje, że Waszyngton często reaguje dopiero po dokładnym ustaleniu okoliczności. Irańska strona nie zapowiedziała na razie dalszych działań. Sytuacja pozostaje napięta, a Cieśnina Ormuz nadal jest jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie świata.

2Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.