Stany Zjednoczone oficjalnie zaprosiły Władimira Putina na szczyt państw G20, który ma się odbyć w grudniu na Florydzie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Moskwa przyjęła zaproszenie z wdzięcznością. «Rosja jest wdzięczna i docenia zaproszenie» — powiedział Pieskow, cytowany przez rosyjskie media.

Zaproszenie dla rosyjskiego przywódcy to rzadki sygnał gotowości do kontaktów na najwyższym szczeblu w czasie, gdy wojna Rosji z Ukrainą trwa już trzeci rok. Waszyngton nie ogłosił jeszcze, czy Putin osobiście pojawi się na szczycie, czy Rosję reprezentować będzie inny przedstawiciel. Kreml nie sprecyzował na razie, na jakim szczeblu zamierza uczestniczyć w spotkaniu.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio, komentując decyzję o zaproszeniu, przyznał, że Waszyngton niepokoi możliwość rozprzestrzenienia się konfliktu na inne regiony. «Niepokoi nas, że wojna Rosji z Ukrainą może rozprzestrzenić się na inne obszary» — powiedział Rubio. Jego wypowiedź wskazuje, że zaproszenie ma służyć utrzymaniu kanałów dyplomatycznych i zapobieżeniu eskalacji poza granice Ukrainy.

Szczyt G20 na Florydzie będzie pierwszym od dłuższego czasu spotkaniem tego formatu, w którym może wziąć udział przedstawiciel Rosji. Format G20 obejmuje największe gospodarki świata, w tym państwa, które w różny sposób odniosły się do rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Obecność Rosji na szczycie może wywołać napięcia wśród części uczestników, zwłaszcza państw europejskich i sojuszników Ukrainy.

Zaproszenie Putina wpisuje się w szerszą debatę o przyszłości kontaktów Zachodu z Moskwą. Z jednej strony administracja USA sygnalizuje gotowość do rozmów, z drugiej strony podkreśla obawy o dalszą agresję Rosji. Rubio nie ujawnił, jakie warunki miałyby towarzyszyć ewentualnemu spotkaniu, ani czy Waszyngton oczekuje od Moskwy konkretnych gestów przed szczytem.

Kreml odniósł się do zaproszenia w typowo ostrożnym tonie. Pieskow nie zapowiedział, czy Putin przyjmie zaproszenie osobiście, ani nie podał szczegółów dotyczących rosyjskiej delegacji. Wcześniej rosyjskie władze wielokrotnie podkreślały, że są otwarte na dialog, ale stawiały warunki, które dla Kijowa i jego sojuszników pozostają nie do przyjęcia.

Szczyt G20 odbędzie się w grudniu na Florydzie. To właśnie lokalizacja w Stanach Zjednoczonych nadaje zaproszeniu szczególne znaczenie — Waszyngton jest jednym z głównych dostawców pomocy wojskowej dla Ukrainy i kluczowym architektem sankcji nałożonych na Rosję. Ewentualna obecność Putina na amerykańskiej ziemi byłaby wydarzeniem o dużej wadze symbolicznej i politycznej.

Na razie nie wiadomo, czy do spotkania dojdzie i w jakim składzie. Zarówno Biały Dom, jak i Kreml unikają jednoznacznych deklaracji. Dyplomaci zwracają uwagę, że samo zaproszenie jest sygnałem, ale jego realizacja zależy od wielu czynników, w tym od sytuacji na froncie i stanowiska innych państw G20.

Sprawa budzi też pytania o jedność Zachodu. Część państw może obawiać się, że rozmowy z Putinem w tak szerokim formacie osłabią presję na Moskwę. Inne mogą widzieć w tym szansę na ograniczenie ryzyka dalszej eskalacji. Ostateczny kształt szczytu i rola Rosji pozostają otwarte.

2Wyświetlenia

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.