Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało w środę ambasadora Niemiec w Moskwie. To pokłosie decyzji Berlina, który oficjalnie obarczył Rosję odpowiedzialnością za sierpniowy incydent z dronem wyposażonym w materiały wybuchowe na lotnisku w Lipsku. Jak podała agencja Reutera, w chwili zdarzenia na lotnisku stał ukraiński samolot transportowy.
Wezwanie niemieckiego dyplomaty nastąpiło po tygodniach przepychanek między rządami w Berlinie i Moskwie. Niemiecki rząd dopiero niedawno publicznie i jednoznacznie wskazał na Rosję jako sprawcę próby zamachu bombowego na lotnisku w Lipsku. Sprawa dotyczyła planowanego ataku na ukraiński samolot transportowy, który znajdował się wówczas na terenie niemieckiego portu lotniczego.
Niemieccy śledczy są przekonani, że zidentyfikowali dwóch podejrzanych związanych z planowanym atakiem. Obaj mężczyźni mają mieć powiązania z Rosją i byli wcześniej znani niemieckim władzom. Jeden z nich miał wjechać do Niemiec na podstawie włoskiej wizy turystycznej. Mimo ustaleń śledczy sceptycznie podchodzą jednak do możliwości postawienia podejrzanych przed sądem.
Incydent w Lipsku wpłynął na stanowisko Berlina wobec Moskwy w szerszym wymiarze. Niemieckie władze zapowiedziały radykalne ograniczenie wydawania wiz obywatelom Rosji. Rzecznik niemieckiego MSZ Martin Giese oświadczył, że podróże turystyczne Rosjan do Niemiec nie mogą już odbywać się w dotychczasowej formie, ponieważ nie ma mowy o „normalności”, dopóki Moskwa prowadzi wojnę.
Wezwanie ambasadora do rosyjskiego MSZ to standardowa praktyka dyplomatyczna w sytuacjach napięć między państwami. W tym przypadku Moskwa odpowiedziała w ten sposób na publiczne oskarżenia ze strony Berlina. Rosja konsekwentnie zaprzecza jakiemukolwiek zaangażowaniu w incydent na lotnisku w Lipsku.
Sprawa lipskiego drona wpisuje się w szerszy kontekst działań rosyjskich służb na terenie Europy. Od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie kraje zachodnie wielokrotnie informowały o wykrywaniu rosyjskich operacji sabotażowych, w tym o planach zamachów na infrastrukturę i osoby związane z ukraińskim wysiłkiem wojennym. Niemcy, jako jeden z głównych sojuszników Kijowa, znajdują się w centrum tych napięć.
Decyzja o ograniczeniu wydawania wiz Rosjanom to kolejny krok w zaostrzaniu polityki Berlina wobec Moskwy. Niemieckie władze podkreślają, że dotychczasowa forma wydawania wiz turystycznych nie może pozostać bez zmian w sytuacji, gdy Rosja prowadzi działania wojenne. Ograniczenia mają objąć przede wszystkim podróże o charakterze turystycznym, co stanowi wyraźny sygnał polityczny ze strony rządu w Berlinie.