W Rosji rośnie niepokój przed możliwą nową akcją mobilizacyjną, którą władze mogłyby ogłosić po zakończeniu trwających wyborów parlamentarnych. Jak podaje Bloomberg, powołując się na ujawnione dokumenty i doniesienia europejskiego urzędnika, obawy dotyczą nie tylko zwykłych obywateli, ale także części personelu Kremla oraz pracowników centrów rekrutacyjnych.
Według źródeł agencji urzędnicy ci mieli już podejmować konkretne kroki, aby zabezpieczyć swoje interesy na wypadek nowego poboru. Mowa o otwieraniu kont zagranicznych i przenoszeniu majątku poza granice Rosji. Takie działania mają świadczyć o tym, że w kręgach administracyjnych mobilizacja po wyborach jest traktowana jako realny scenariusz, a nie wyłącznie spekulacja medialna.
Niepokój związany z ewentualną mobilizacją nie jest zjawiskiem nowym. Wcześniejsze fale poboru wywoływały masowe wyjazdy Rosjan za granicę, przede wszystkim do krajów sąsiednich, które nie wymagały wiz. Teraz, zdaniem rozmówców Bloomberga, skala obaw może być podobna lub nawet większa, ponieważ dotyczy również osób zatrudnionych w strukturach państwowych, które dotąd pozostawały lojalne wobec władzy.
Centra rekrutacyjne, które odpowiadają za prowadzenie poboru, znalazły się w centrum uwagi ze względu na doniesienia o przygotowaniach do kolejnej akcji. Pracownicy tych instytucji mieliby obawiać się, że po wyborach Kreml zdecyduje się na „cichą mobilizację” — czyli taką, która nie będzie szeroko komunikowana, aby nie wywołać społecznego oporu i nie zakłócić przebiegu głosowania.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez europejskiego urzędnika, obawy dotyczą także samego otoczenia prezydenta Władimira Putina. Wskazuje to, że nawet wśród elit administracyjnych nie ma pewności co do dalszych kroków władz po zakończeniu wyborów. Dokumenty, na które powołuje się Bloomberg, nie precyzują jednak, kiedy ewentualna mobilizacja miałaby zostać ogłoszona ani jaką miałaby przyjąć formę.
Sytuacja pozostaje napięta, a władze Rosji nie odniosły się oficjalnie do doniesień o planach powyborczego poboru. Brak jednoznacznych deklaracji ze strony Kremla dodatkowo podsyca spekulacje i skłania część urzędników do działań zabezpieczających. Przenoszenie majątków za granicę i zakładanie kont w zagranicznych bankach to według Bloomberga jeden z najbardziej widocznych sygnałów, że w Rosji narasta przekonanie o nieuchronności kolejnej fali mobilizacji.