Republikański senator Thom Tillis ostro zareagował na słowa Steve'a Witkoffa, specjalnego wysłannika Donalda Trumpa, który nazwał Władimira Putina «humanitarystą». W środę polityk napisał w mediach społecznościowych, że wypowiedź amerykańskiego negocjatora była «żenująca i oburzająca». To jeden z najostrzejszych głosów w wewnątrzamerykańskiej debacie o ton rozmów z Moskwą.

Tillis zwrócił się bezpośrednio do Witkoffa, sugerując, że ten powinien pojechać na Ukrainę i porozmawiać z rodzinami dzieci, które — jak napisał senator — Putin «porwał i zamordował». Zapytał, czy rodziny te zgodziłyby się, że przyjaciel wysłannika jest «humanitarystą». W ten sposób senator zestawił dyplomatyczną pochwałę z konkretnymi oskarżeniami o zbrodnie wojenne, które od wybuchu pełnoskalowej inwazji w 2022 roku są jednym z głównych punktów napięcia w relacjach Zachodu z Rosją.

Do krytyki dołączył inny republikański polityk, Don Bacon, który nazwał wystąpienie Witkoffa «kolejną kompromitacją». Obaj należą do skrzydła partii, które od początku wojny opowiada się za twardym kursem wobec Kremla i za większym zaangażowaniem USA w pomoc wojskową dla Kijowa. Ich reakcja pokazuje, że nawet w obozie prezydenta Trumpa słowa o «humanitaryzmie» Putina nie przechodzą bez echa.

Sprawa ma szerszy kontekst. Steve Witkoff od miesięcy pełni rolę jednego z głównych negocjatorów administracji USA w kontaktach z Rosją i Ukrainą. Jego wypowiedzi są uważnie śledzone zarówno w Waszyngtonie, jak i w europejskich stolicach, ponieważ sygnalizują kierunek, w jakim może iść polityka Białego Domu wobec Moskwy. Nazwanie Putina «humanitarystą» w czasie, gdy trwa wojna i gdy trwają prace nad ewentualnym zawieszeniem broni, zostało odebrane przez część polityków jako sygnał zbyt łagodnego stosunku do Kremla.

Dla Polski i wschodniej flanki NATO ten epizod jest istotny, ponieważ pokazuje, jak delikatna jest równowaga między dyplomacją a presją na Rosję. Waszyngton wysyła jednocześnie sygnały o gotowości do rozmów i o wsparciu dla Ukrainy, a każde publiczne słowo negocjatora jest analizowane pod kątem intencji. Krytyka Tillisa i Bacona wpisuje się w obawy, że zbyt pochlebny język wobec Putina może osłabić pozycję negocjacyjną Zachodu i podważyć zaufanie sojuszników.

Na razie nie wiadomo, czy Biały Dom odniesie się do słów senatorów ani czy sam Witkoff skomentuje swoją wypowiedź. Sprawa pozostaje jednak jednym z głośniejszych przykładów napięcia między dyplomacją a polityką wewnętrzną USA w sprawie Rosji. Dla obserwatorów w Europie, w tym w Warszawie, liczy się przede wszystkim to, czy krytyka wpłynie na ton dalszych rozmów z Moskwą i na tempo wsparcia dla Ukrainy.

3Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.