Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył, że Unia Europejska zapłaciła Rosji 250 mld dolarów za energię, a media nie chcą o tym informować. W ten sposób amerykański przywódca bronił swojej decyzji o zakupie rosyjskiego oleju napędowego, przekonując, że dokonał słusznego wyboru z punktu widzenia interesów Amerykanów.
Wypowiedź Trumpa, cytowana przez amerykańskie i europejskie media, jest wymierzona w politykę energetyczną Unii Europejskiej. Prezydent USA zestawił własną decyzję o zakupie rosyjskiego diesla z zarzutem, że Europa przez lata płaciła Moskwie miliardy dolarów za surowce energetyczne. Jego zdaniem to właśnie UE, a nie Stany Zjednoczone, ponosi odpowiedzialność za finansowanie rosyjskiego budżetu w okresie poprzedzającym inwazję na Ukrainę.
Sprawa dotyczy szerszego sporu o to, jak Zachód powinien rozliczać się z zależności od rosyjskich surowców. Po agresji Rosji na Ukrainę Unia Europejska podjęła działania na rzecz ograniczenia importu ropy, gazu i produktów naftowych z Rosji, w tym oleju napędowego. Waszyngton również wprowadził sankcje na rosyjską ropę, ale wcześniej sam kupował rosyjskie produkty naftowe. Decyzja Trumpa o zakupie diesla wpisuje się w tę skomplikowaną historię handlu surowcami.
Prezydent USA twierdzi, że media nie chcą mówić o europejskich płatnościach na rzecz Rosji, ponieważ nie pasują one do narracji o odpowiedzialności Moskwy za kryzys energetyczny. W ten sposób Trump próbuje przenieść ciężar dyskusji z własnych decyzji na politykę Brukseli. Jego wypowiedź może być odczytywana jako element presji na sojuszników z NATO i UE przed kolejnymi rozmowami o sankcjach i bezpieczeństwie energetycznym.
Z perspektywy Polski, która od lat ostrzegała przed uzależnieniem od rosyjskich surowców, zestawienie wydatków UE i decyzji USA pokazuje, jak różne interesy mają poszczególne państwa Zachodu. Warszawa konsekwentnie opowiadała się za rezygnacją z rosyjskiej ropy i gazu, a także za dywersyfikacją dostaw. Wypowiedź Trumpa nie zmienia jednak faktu, że to Rosja jest agresorem, a dochody ze sprzedaży surowców finansowały jej machinę wojenną.
Biały Dom nie odniósł się na razie do słów prezydenta w sposób, który rozwiewałby wątpliwości co do dalszej polityki energetycznej USA. Nie wiadomo też, czy zapowiedź zakupu rosyjskiego diesla wpłynie na relacje z Unią Europejską. Dla Brukseli kluczowe pozostaje pytanie, czy Waszyngton będzie nadal wspierał unijne wysiłki na rzecz odcinania się od rosyjskich dostaw, czy też będzie je kwestionował.
Wypowiedź Trumpa wpisuje się w trwającą debatę o kosztach polityki klimatycznej i sankcji. Unia Europejska wydała setki miliardów dolarów na import paliw z Rosji w ciągu ostatnich dekad, co potwierdzają dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Z drugiej strony to właśnie Europa po 2022 roku najbardziej radykalnie ograniczyła zakupy rosyjskich surowców, podczas gdy inne kierunki, w tym Indie i Chiny, zwiększyły import.
Amerykański prezydent nie po raz pierwszy używa argumentu o europejskich płatnościach, by uzasadniać własne decyzje gospodarcze. Jego poniedziałkowe wystąpienie pokazuje, że temat rosyjskiej ropy pozostaje żywy w polityce międzynarodowej i będzie wracał przy okazji rozmów o sankcjach, cenach energii i wsparciu dla Ukrainy.
2