Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział w środę, że «kocha Polaków», a polski prezydent jest jego «wielkim przyjacielem». W ten sposób odpowiedział na pytanie dziennikarzy o doniesienia dotyczące rzekomego dążenia do zmiany rządu w Polsce.
Wypowiedź padła podczas spotkania z mediami. Trump został zapytany o informacje, które pojawiły się w polskich mediach, sugerujące, że miałby popierać zmianę władzy w Polsce. Zamiast odnosić się do tych doniesień, prezydent USA ograniczył się do ciepłych słów o Polakach i polskim prezydencie.
«Kocham Polaków, prezydent jest moim wielkim przyjacielem» — powiedział Trump. Nie odniósł się bezpośrednio do tego, czy rzeczywiście miałby dążyć do zmiany polskiego rządu, ani nie wskazał, o jakim prezydencie mówi. W kontekście pytań o Polskę najczęściej wymieniany jest prezydent Andrzej Duda, z którym Trump spotykał się w przeszłości i którego określał jako sojusznika.
Doniesienia, o które pytano Trumpa, pojawiły się w polskich mediach, w tym w Telewizji Republika. Nie zostały one potwierdzone przez stronę amerykańską ani przez polskie władze. Biały Dom nie wydał w tej sprawie osobnego oświadczenia.
Wypowiedź Trumpa wpisuje się w serię jego publicznych komentarzy o Polsce, które w przeszłości wywoływały dyskusje w Warszawie. Prezydent USA wielokrotnie podkreślał dobre relacje z polskim prezydentem, a Polskę wymieniał wśród sojuszników w NATO. Jednocześnie jego wypowiedzi na temat europejskich sojuszników bywają odbierane jako sygnał zmiany priorytetów Waszyngtonu.
Dla Polski, która jest członkiem NATO i kluczowym partnerem USA na wschodniej flance, takie sygnały mają znaczenie wykraczające poza dyplomatyczną kurtuazję. Stany Zjednoczone są gwarantem bezpieczeństwa w regionie, a stacjonowanie wojsk amerykańskich w Polsce jest elementem odstraszania wobec Rosji. Każda wypowiedź prezydenta USA o polskich władzach jest więc uważnie analizowana w kontekście dalszej współpracy wojskowej i politycznej.
Wypowiedź Trumpa nie zawierała jednak żadnych konkretnych deklaracji ani zapowiedzi działań. Ograniczyła się do osobistego stosunku do Polaków i prezydenta. To, czy za tymi słowami pójdą jakiekolwiek kroki polityczne, pozostaje niejasne.
Sprawa pokazuje, jak duże znaczenie mają w Polsce doniesienia o rzekomych ingerencjach zewnętrznych w krajową politykę. Nawet jeśli strona amerykańska ich nie potwierdza, tematyka ta wraca w debacie publicznej i wpływa na relacje dwustronne. Na razie jedyną oficjalną reakcją ze strony USA jest krótka wypowiedź Trumpa, w której nie odniósł się on do sedna pytania.
3