Donald Trump zapowiedział wypłatę 5000 dolarów każdemu dorosłemu obywatelowi Stanów Zjednoczonych, jeśli Republikanie wygrają listopadowe wybory do obu izb Kongresu. Prezydent USA nie wyjaśnił, w jaki sposób sfinansuje program, którego koszt może przekroczyć bilion dolarów. Zgodnie z zapowiedzią pieniądze miałyby zostać wydane wyłącznie w Stanach Zjednoczonych.
Oświadczenie padło w środę 9 września podczas republikańskiej konwencji wyborczej w Dallas w Teksasie. Trump przedstawił wypłatę jako dywidendę dla obywateli, ale uzależnił ją od utrzymania przez Republikanów kontroli nad Kongresem po wyborach połówkowych. Warunek ten oznacza, że propozycja nie jest skierowana do wszystkich Amerykanów bez względu na wynik głosowania, lecz stanowi element kampanii przed listopadowym głosowaniem.
Skala programu budzi wątpliwości natury finansowej. Koszt wypłat dla wszystkich dorosłych obywateli szacowany jest na ponad bilion dolarów, a prezydent nie wskazał źródła finansowania. Wypłata miałaby zostać zrealizowana wyłącznie na terytorium Stanów Zjednoczonych, co ma podkreślać jej krajowy charakter. Ekonomiści i komentatorzy zwracają uwagę, że tego typu zobowiązanie wymagałoby zgody Kongresu i precyzyjnego mechanizmu fiskalnego, którego nie przedstawiono.
Propozycja natychmiast wywołała pytania o legalność. Media cytowane w analizach określają ją jako «nielegalną, niemoralną i bez pokrycia». Ekspertka w rozmowie z BBC zauważyła, że politycy «zazwyczaj nie robią tego w aż tak bezpośredni sposób», co sugeruje, że bezpośrednie wiązanie wypłaty gotówki z wynikiem wyborów może naruszać przepisy o finansowaniu kampanii. Wątpliwości dotyczą zarówno samej dopuszczalności takiej obietnicy, jak i jej zgodności z prawem wyborczym.
Były ambasador RP Jerzy Marek Nowakowski ocenił w rozmowie z Wirtualną Polską, że jest to «nowa wersja kiełbasy wyborczej». Projekt nazwał «horrendalnym» i wartym niemal tyle, co roczne PKB Polski. Jego zdaniem tego rodzaju zapowiedź ma mobilizować wyborców przed wyborami połówkowymi, a nie stanowi realnego planu gospodarczego.
Zapowiedź Trumpa wpisuje się w kampanię przed wyborami do Kongresu, w których stawką jest kontrola nad obiema izbami. Republikanie walczą o utrzymanie większości, a prezydent włącza do niej obietnice finansowe o niespotykanej dotąd skali. Brak szczegółów dotyczących finansowania i mechanizmu wypłat sprawia, że propozycja pozostaje na razie deklaracją polityczną, której realizacja zależałaby od wyniku wyborów i późniejszych decyzji legislacyjnych.