Wicepremier Bawarii Hubert Aiwanger został znaleziony martwy w pokoju hotelowym w Berlinie. O odnalezieniu ciała poinformowała policja. Polityk miał 55 lat. Według drugiego z przekazów kierował on partią Wolnych Wyborców, ugrupowaniem działającym w Bawarii, a jego śmierć wywołała zainteresowanie opinii publicznej.

Berlińska prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie zgonu. Funkcjonariusze badają okoliczności zdarzenia i sprawdzają, czy w sprawie mogły uczestniczyć osoby trzecie. Na tym etapie nie podano przyczyny śmierci. W przekazach nie pojawiły się też informacje o ustalonym motywie ani o podejrzanych, a źródła nie zawierają dalszych szczegółów dotyczących przebiegu zdarzeń w hotelu.

Aiwanger pełnił funkcję wicepremiera w rządzie Bawarii, co sprawia, że jego nagła śmierć ma znaczenie wykraczające poza sprawy osobiste. Zważywszy na to, że okoliczności pozostają niewyjaśnione, do czasu zakończenia czynności śledczych nie sposób ustalić, jak doszło do zgonu. Źródła nie podają także reakcji politycznych ani oficjalnych komunikatów rządu bawarskiego.

Osobno media informowały w tym samym czasie o innej sprawie, która nie ma związku z wicepremierem. W hotelu w Monachium znaleziono martwego 12-letniego chłopca. Obok dziecka odnaleziono ciężko ranną kobietę, prawdopodobnie jego matkę. Śledczy podejrzewają, że kobieta mogła zabić dziecko, a następnie próbowała odebrać sobie życie. Sprawa monachijska jest odrębna od śmierci Aiwangera, a żadne ze źródeł nie wskazuje na powiązania między tymi zdarzeniami.

Obie historie łączy jedynie to, że doniesienia o nich pojawiły się niemal równocześnie w niemieckich mediach. Dla czytelników istotne jest rozróżnienie: w Berlinie prowadzone jest postępowanie dotyczące śmierci polityka, natomiast monachijskie śledztwo koncentruje się na tragedii rodzinnej i dotyczy innych osób. Do czasu oficjalnych komunikatów prokuratur żadna z tych spraw nie została wyjaśniona.

4Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.