Prokuratura Rejonowa w Obornikach postawiła 46-letniemu mieszkańcowi tego miasta zarzut publicznego nawoływania do zabójstwa premiera Donalda Tuska oraz znieważania przedstawicieli władz państwowych i dziennikarki TVP Info. Mężczyzna został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Jak poinformowała szefowa prokuratury rejonowej, prok. Katarzyna Sill-Szułczyńska, podejrzany przyznał się do publikowania treści znieważających różnych urzędników państwowych, natomiast nie przyznał się do zarzutu nawoływania do ich zabicia.

Według ustaleń śledczych 46-latek miał zamieszczać sporne wpisy na Facebooku i TikToku. Treści te miały nie tylko znieważać polityków i dziennikarkę, ale wprost wzywać do pozbawienia życia premiera. Mężczyzna miał działać w sposób świadomy i publiczny, co stanowi podstawę do postawienia zarzutu nawoływania do zabójstwa. Grozi za to kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Podczas przesłuchania podejrzany wyraził skruchę. Przyznał się do części stawianych mu zarzutów, dotyczących znieważania funkcjonariuszy publicznych, ale konsekwentnie zaprzeczał, jakoby nawoływał do zabójstwa. Jego wyjaśnienia nie przekonały jednak prokuratury, która podtrzymuje zarzut nawoływania do zabójstwa premiera. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy nie wykluczają kolejnych czynności.

Sprawa obornickiego 46-latka to jedna z kilku prowadzonych obecnie postępowań dotyczących gróźb i nawoływania do przemocy wobec najwyższych przedstawicieli władzy. W innym wątku, prowadzonym przez warszawską prokuraturę okręgową, we wtorek około godziny 14. doprowadzono mężczyznę podejrzewanego o planowanie zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. To odrębne postępowanie, które pokazuje, że organy ścigania traktują tego typu sygnały poważnie i podejmują zdecydowane działania.

Publikowanie w internecie treści nawołujących do zabójstwa osób publicznych jest w Polsce przestępstwem ściganym z urzędu. Przepisy Kodeksu karnego przewidują za to karę pozbawienia wolności do lat trzech. Sprawa 46-latka z Oborników pokazuje, że anonimowość w mediach społecznościowych nie chroni przed odpowiedzialnością karną, a prokuratura konsekwentnie bada tego typu zgłoszenia.

Na razie nie wiadomo, czy mężczyzna został tymczasowo aresztowany ani jakie dokładnie treści znalazły się w materiałach dowodowych. Prokuratura nie ujawnia szczegółów dotyczących liczby wpisów ani okresu, w jakim były publikowane. Wiadomo jedynie, że postępowanie jest w toku, a podejrzany będzie musiał odpowiadać przed sądem za swoje działania w internecie.

3Wyświetlenia

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.