Rosyjski dron uderzył w poniedziałek w pobliżu ukraińskiego przejścia granicznego Jagodzin, zaledwie około dwóch kilometrów od polskiej granicy w rejonie Dorohuska. Według wstępnych informacji przekazanych przez wójta Dorohuska Wojciecha Sawę dron spadł obok starego terminala po ukraińskiej stronie przejścia. W bezpośrednie przejście graniczne nie trafił.
Do zdarzenia doszło po godzinie 17. Wcześniej na przejściach w Dorohusku i Zosinie zarządzono ewakuację, a w Lublinie i regionie zawyły syreny alarmowe. Po godzinie 17 odprawy na obu przejściach zostały wznowione. Jak podały ukraińskie media, powołując się na swoje źródła, atak nastąpił w okolicach ukraińskiego przejścia Jagodzin, które po polskiej stronie odpowiada przejściu w Dorohusku.
Głos w sprawie uderzenia zabrał minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. «Rosja kontynuuje ataki na ukraińską infrastrukturę graniczną, przynosząc wojnę coraz bliżej granic NATO» — oświadczył szef ukraińskiej dyplomacji. Podkreślił przy tym, że rosyjska agresja «zagraża bezpieczeństwu daleko poza Ukrainą».
Według Sybihy atak dronowy w rejonie granicy z Polską jest sygnałem, że działania wojenne zbliżają się do granic państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. To nie pierwszy raz, gdy rosyjskie uderzenia w zachodniej części Ukrainy wywołują reakcję władz w Kijowie i pytania o bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO.
Incydent miał miejsce w newralgicznym punkcie na mapie regionu. Dorohusk to jedno z najważniejszych drogowych przejść granicznych między Polską a Ukrainą, przez które przechodzi znaczna część ruchu osobowego i towarowego. Jego czasowe wyłączenie z użytku — nawet na kilka godzin — natychmiast odbija się na kolejkach po obu stronach granicy i na pracy służb celnych oraz straży granicznej.
Zdarzenie wpisuje się w szerszy obraz rosyjskich ataków na infrastrukturę przygraniczną Ukrainy, które w ostatnich miesiącach wielokrotnie zmuszały do czasowego wstrzymania odpraw. Za każdym razem polskie służby oraz władze lokalne muszą podejmować decyzje o ewentualnej ewakuacji i wzmocnieniu ochrony przejść.
Reakcja szefa ukraińskiej dyplomacji wskazuje, że Kijów chce, by incydenty tak blisko granicy NATO były odczytywane nie tylko jako element wojny z Ukrainą, ale także jako wyzwanie dla bezpieczeństwa całego Sojuszu. Sybiha nie po raz pierwszy ostrzega, że rosyjska agresja nie kończy się na ukraińskich granicach.
Na razie nie ma informacji o ofiarach ani o poważniejszych zniszczeniach po stronie polskiej. Służby nie potwierdziły, czy dron przekroczył granicę. Odprawy w Dorohusku i Zosinie odbywają się bez dalszych zakłóceń, a sytuacja na przejściach jest monitorowana.
4