Rosja nie ogranicza się do wojny w Ukrainie i prowadzi szeroko zakrojoną kampanię wymierzoną w państwa NATO — wynika z najnowszego raportu amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW). Jak oceniają analitycy, Sojusz powinien być gotowy na konwencjonalny atak szybciej, niż przewidują obecne plany obronne.

Szczególną rolę w tym scenariuszu odgrywa wschodnia flanka NATO, w tym Polska. To tam — zdaniem ISW — koncentrują się rosyjskie działania i tam Sojusz musi wzmocnić swoją obecność oraz zdolności odstraszania. Raport nie precyzuje, na jakim etapie miałby nastąpić potencjalny atak, ale wskazuje, że obecne tempo przygotowań może być niewystarczające.

Według ISW Rosja prowadzi kampanię przeciwko Europie, która wykracza poza działania militarne. Obejmuje ona szeroki wachlarz działań wymierzonych w państwa NATO — od presji wojskowej po operacje wpływu. Celem jest osłabienie jedności Sojuszu i podważenie zaufania do gwarancji bezpieczeństwa.

Wnioski z raportu są szczególnie istotne dla Polski, która jako państwo wschodniej flanki znajduje się na pierwszej linii potencjalnego konfliktu. Oznacza to konieczność przyspieszenia modernizacji armii, zwiększenia wydatków na obronność oraz ściślejszej współpracy z sojusznikami w zakresie planowania i logistyki.

ISW ostrzega, że Sojusz musi być gotowy na konwencjonalny atak szybciej, niż zakładają to obecne plany. To sygnał, że dotychczasowe założenia dotyczące czasu reakcji mogą być zbyt optymistyczne. W praktyce oznacza to potrzebę szybszego przerzutu wojsk, lepszego rozpoznania oraz zwiększenia zapasów amunicji i sprzętu.

Raport nie wskazuje konkretnych terminów, ale podkreśla, że Rosja nie zamierza ograniczać się do Ukrainy. Dla państw NATO, w tym Polski, jest to wezwanie do pilnego przeglądu strategii obronnych i dostosowania ich do realnego zagrożenia.

Autor

Społeczeństwo

Anna Wróblewska — społeczeństwo, Rytm Kraju.