Rosja planuje kolejne akty sabotażu i ataki wymierzone w europejską demokrację — ostrzegła szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, powołując się na dane wywiadowcze. Jak wskazała, celem Kremla jest podzielenie europejskiego społeczeństwa i zniechęcenie go do dalszego wspierania Ukrainy.
Ostrzeżenie Kallas wpisuje się w serię sygnałów płynących z instytucji unijnych i państw członkowskich, które od miesięcy wskazują na wzrost aktywności rosyjskich służb w Europie. Szefowa unijnej dyplomacji mówiła o tym w poniedziałek, podkreślając, że zagrożenie ma charakter ciągły i dotyczy całej Wspólnoty, a nie tylko państw graniczących z Rosją.
Według przywoływanych danych wywiadowczych działania Kremla mają dwa główne cele. Pierwszym jest wywołanie wewnętrznych napięć w państwach europejskich, drugim — osłabienie determinacji społeczeństw w niesieniu pomocy Ukrainie. Sabotaż, dezinformacja i ataki hybrydowe mają służyć realizacji obu tych zamierzeń jednocześnie.
Na rosyjskie zagrożenie od dłuższego czasu zwracają uwagę polscy politycy. Szef MSZ Radosław Sikorski wielokrotnie ostrzegał przed rosyjską agresją i jej konsekwencjami dla bezpieczeństwa Europy. Polska, ze względu na położenie geograficzne i zaangażowanie we wsparcie Kijowa, jest jednym z państw szczególnie narażonych na działania odwetowe ze strony Moskwy.
Ostrzeżenia Kallas pojawiają się w momencie, gdy państwa UE pracują nad wzmocnieniem odporności na zagrożenia hybrydowe. W praktyce chodzi o ochronę infrastruktury krytycznej, walkę z dezinformacją oraz lepszą koordynację służb specjalnych. Unijne instytucje podkreślają, że skuteczna odpowiedź wymaga współpracy wszystkich państw członkowskich.
Dla Polski oznacza to konieczność dalszego wzmacniania bezpieczeństwa wewnętrznego i ochrony granicy wschodniej. Zagrożenie sabotażem dotyczy nie tylko instytucji unijnych, ale także infrastruktury energetycznej, transportowej i cyfrowej, której ewentualne zakłócenie odbiłoby się na codziennym życiu obywateli.
Kallas nie podała szczegółów na temat konkretnych celów potencjalnych ataków ani państw, które miałyby zostać nimi dotknięte w pierwszej kolejności. Zaznaczyła jednak, że dane wywiadowcze wskazują na planowanie kolejnych działań, co oznacza, że zagrożenie nie jest wyłącznie teoretyczne.
W tle tych ostrzeżeń trwa rosyjska agresja na Ukrainę, gdzie w wyniku kolejnych ataków giną cywile. W Charkowie po uderzeniu w budynek mieszkalny rannych zostało 22 ludzi, w tym ośmioro dzieci. W Sumach zginęły dwie osoby, wśród nich 16-letnia dziewczyna, a ofiary śmiertelne są także po ataku na targowisko pod Kijowem. Te wydarzenia pokazują, że rosyjska presja militarna i hybrydowa są elementami tej samej strategii.
Ostrzeżenie szefowej unijnej dyplomacji to sygnał, że Europa musi traktować rosyjskie działania sabotażowe jako stały element polityki Kremla, a nie incydent. Kolejne tygodnie pokażą, czy państwa UE zdecydują się na dalsze kroki w zakresie ochrony infrastruktury i przeciwdziałania dezinformacji.
4