Premier Donald Tusk poinformował, że pożar w zakładzie produkcyjnym w Skarżysku-Kamiennej był celowym podpaleniem. Jak podkreślił, w tej sprawie nie ma żadnych wątpliwości, że doszło do aktu sabotażu. W przypadku pożaru w zakładzie w Lublinie takich dowodów na razie nie ma, ale — ze względu na charakter produkcji — nie można wykluczyć, że i tam doszło do celowego podłożenia ognia.
Szef rządu odniósł się do sprawy przed posiedzeniem Rady Ministrów. Jego wypowiedź wpisuje się w szerszy kontekst incydentów w Polsce i Niemczech, które — jak ocenił — są kontynuacją działań eskalacyjnych ze strony Rosji w całym regionie. Pożar w Skarżysku-Kamiennej dotyczył fabryki produkującej systemy do dronów, co nadaje sprawie szczególne znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.
Śledztwo w sprawie pożaru w Skarżysku-Kamiennej ma ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia. Premier zaznaczył, że w przypadku Lublina brakuje obecnie dowodów wskazujących na celowe podpalenie, jednak nie można tego wykluczyć. Ostateczne wnioski będą zależeć od wyników prowadzonych czynności procesowych.
Wypowiedź premiera wpisuje się w narastające obawy dotyczące działań hybrydowych wymierzonych w infrastrukturę krytyczną i zakłady o znaczeniu dla obronności w Europie Środkowo-Wschodniej. W ostatnim czasie odnotowano w regionie szereg incydentów, które — zdaniem służb — mogą mieć związek z działalnością obcych wywiadów.
Pożary w zakładach przemysłowych w Lublinie i Skarżysku-Kamiennej są obecnie przedmiotem analiz polskich służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Władze nie ujawniają na razie szczegółów dotyczących ewentualnych zatrzymań ani postępów w śledztwie. Zapowiedziano jednak, że sprawa będzie monitorowana na najwyższym szczeblu państwowym.