Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wezwał do przeprowadzenia „bezpośrednich uderzeń” na niemieckie zakłady zbrojeniowe produkujące sprzęt wojskowy dla Ukrainy. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zamieścił na Telegramie wpis, w którym stwierdził, że Niemcy „zasłużyły” na taki atak. To bezpośrednia odpowiedź na oskarżenia władz w Berlinie, które obarczyły Rosję odpowiedzialnością za próbę sabotażu z użyciem drona na lotnisku w Lipsku.
W swoim wpisie Miedwiediew ostro skrytykował „neonazistowski” — w jego ocenie — kurs Niemiec i użył sformułowania o „klice Bandery”, sugerując, że niemieckie fabryki pracują na potrzeby ukraińskiego wojska. Polityk jednocześnie odrzucił niemieckie zarzuty dotyczące incydentu w Lipsku, nazywając całą sprawę „sfabrykowaną” i podkreślając, że na udział Rosji „nie ma żadnych dowodów”.
W podobnym tonie wypowiedział się sam prezydent Rosji Władimir Putin, który w odpowiedzi na oskarżenia Berlina zapytał retorycznie o dowody i nazwał działania niemieckiego rządu „poważnym błędem”. Kreml konsekwentnie zaprzecza jakiemukolwiek związkowi z incydentem na lotnisku w Lipsku, gdzie w sierpniu doszło do próby ataku z użyciem drona.
Niemieckie media podały, że śledczy ustalili już pierwszych podejrzanych w tej sprawie. Mają nimi być dwie osoby: obywatel Łotwy urodzony w Rosji oraz Rosjanin pochodzący z Białorusi. Władze w Berlinie wcześniej oficjalnie oskarżyły Rosję o przeprowadzenie tej dywersji, co doprowadziło do dalszego wzrostu napięcia między oboma krajami.
Eksperci zwracają uwagę, że słowa Miedwiediewa nie są jedynie retoryką. Ulrich Schmid, ekspert do spraw Rosji z Uniwersytetu w St. Gallen, ocenia, że należy spodziewać się kolejnych aktów sabotażu wymierzonych w europejską infrastrukturę. „Dojdzie do większych i mniejszych aktów sabotażu” — powiedział w rozmowie z mediami, wskazując, że rosyjskie służby mogą celować zarówno w obiekty wojskowe, jak i cywilne.
Wezwanie do ataków na niemieckie zakłady zbrojeniowe wpisuje się w szerszą narrację Kremla, który od miesięcy ostrzega przed konsekwencjami dostaw zachodniego uzbrojenia dla Ukrainy. Rosyjscy politycy wielokrotnie sugerowali, że fabryki produkujące broń dla Kijowa staną się legalnymi celami. Dotychczas jednak oficjalne wypowiedzi nie przekładały się na potwierdzone ataki na terytorium Niemiec.
Incydent w Lipsku i związana z nim wymiana oskarżeń pogłębiają kryzys w relacjach niemiecko-rosyjskich. Berlin traktuje sprawę poważnie, a strona niemiecka zapowiedziała wzmocnienie ochrony kluczowych obiektów infrastruktury. Służby w całej Europie pozostają w stanie podwyższonej gotowości w związku z rosnącym ryzykiem działań dywersyjnych ze strony rosyjskich służb.