Szefowa dyplomacji Irlandii Helen McEntee poinformowała, że wykorzystanie zamrożonych aktywów państwowych Rosji jest jedną z rozważanych opcji dalszego wsparcia Ukrainy. Jak przyznała w środę, w Unii Europejskiej nie ma jeszcze konsensusu w tej sprawie, ale wyraziła przekonanie, że z czasem porozumienie będzie możliwe.
To sygnał, że w unijnych stolicach coraz poważniej traktowany jest scenariusz sięgnięcia po rosyjskie środki, które zostały zablokowane po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Chodzi przede wszystkim o aktywa państwowe, a nie prywatne, co ma znaczenie dla prawnej kwalifikacji całej operacji. Dotychczas w debacie publicznej i dyplomatycznej pojawiały się głównie głosy o wykorzystaniu dochodów z tych środków, natomiast sama wypowiedź irlandzkiej minister wskazuje na szersze możliwości.
Brak wspólnego stanowiska państw członkowskich nie jest zaskoczeniem. Część krajów Unii, zwłaszcza tych o bardziej ostrożnym podejściu do kwestii prawnych i finansowych, zgłasza zastrzeżenia co do mechanizmu przekazania zamrożonych środków. Obawy dotyczą zarówno podstaw prawnych takiej decyzji, jak i jej konsekwencji dla międzynarodowego systemu finansowego oraz zaufania inwestorów do europejskich instytucji.
Mimo to presja na znalezienie nowych źródeł finansowania dla Kijowa rośnie. Wojna na Ukrainie trwa, a potrzeby budżetowe i obronne tego kraju pozostają ogromne. Dotychczasowe mechanizmy wsparcia, choć znaczące, nie zawsze nadążają za skalą wyzwań. W tej sytuacji zamrożone rosyjskie aktywa stają się naturalnym punktem odniesienia w dyskusji o tym, kto powinien ponosić koszty odbudowy i dalszej obrony Ukrainy.
Wypowiedź McEntee wpisuje się w szerszą debatę toczoną na forum Unii Europejskiej od wielu miesięcy. Komisja Europejska analizowała już różne warianty wykorzystania zamrożonych środków, w tym kierowanie do Ukrainy dochodów z ich oprocentowania. Teraz jednak coraz częściej mówi się o sięgnięciu po same aktywa, co byłoby krokiem dalej i wymagałoby znacznie bardziej skomplikowanych rozwiązań prawnych.
Irlandia nie jest krajem, który zwykle przoduje w najbardziej radykalnych propozycjach dotyczących Rosji, dlatego jej stanowisko może być czytane jako sygnał zmiany nastrojów w Unii. Jeśli nawet Dublin, znany z ostrożnego podejścia do neutralności i kwestii międzynarodowego prawa finansowego, dopuszcza taką opcję, to oznacza, że dyskusja weszła w nową fazę.
Skala środków, o których mowa, jest znaczna. Zamrożone aktywa rosyjskiego banku centralnego i państwowych instytucji znajdujące się w Europie liczone są w miliardach euro. Ich przekazanie Ukrainie mogłoby stanowić istotne wsparcie dla budżetu tego kraju oraz dla finansowania odbudowy zniszczonej infrastruktury. Jednocześnie jednak każda decyzja w tej sprawie będzie musiała być podjęta jednomyślnie przez wszystkie państwa członkowskie, co przy obecnych różnicach zdań nie będzie ani szybkie, ani łatwe.
Na razie nie ogłoszono żadnych wiążących decyzji. Wypowiedź irlandzkiej minister należy traktować jako głos w toczącej się dyskusji, a nie jako zapowiedź konkretnego rozstrzygnięcia. Niemniej sam fakt, że taki scenariusz jest publicznie formułowany przez przedstawicielkę rządu państwa członkowskiego, pokazuje kierunek, w jakim zmierza debata w Unii Europejskiej.