Rozmowy pokojowe między Rosją a Ukrainą utknęły w martwym punkcie, a Kijów sygnalizuje niezadowolenie z dotychczasowego formatu mediacji. Prezydent Wołodymyr Zełenski spotkał się z wysłannikami Donalda Trumpa, Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem, określając rozmowy jako „szczegółowe i konstruktywne”, jednak z doniesień amerykańskiej prasy wynika, że ukraińskie władze widziałyby na tym stanowisku kogoś innego.
Jak podaje „The New York Times”, w ocenie Kijowa funkcję mediatora w rozmowach z Moskwą lepiej pełniłby dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej John Ratcliffe. Ukraińscy urzędnicy mieli wyrażać preferencję wobec jego kandydatury, uznając, że doświadczenie w sprawach bezpieczeństwa i wywiadu może przełożyć się na skuteczniejsze negocjacje niż działania wysłanników politycznych.
Zełenski przekazał, że rozmowa z Witkoffem i Kushnerem odbyła się w „miłej atmosferze”. Prezydent Ukrainy nie ujawnił szczegółów dotyczących treści spotkania, ale podkreślił jego wagę w kontekście dalszych kroków dyplomatycznych. Wizyta amerykańskich wysłanników wpisuje się w szersze działania administracji Trumpa zmierzające do wypracowania porozumienia kończącego wojnę.
Doniesienia o preferencjach Kijowa pojawiają się w momencie, gdy obie strony konfliktu nie zbliżają się do porozumienia. Rosja konsekwentnie podtrzymuje swoje żądania terytorialne i polityczne, podczas gdy Ukraina domaga się gwarancji bezpieczeństwa oraz nienaruszalności swoich granic. Różnice stanowisk pozostają fundamentalne, a kolejne rundy rozmów nie przynoszą przełomu.
Wysłannicy Trumpa, w tym Witkoff, który wcześniej uczestniczył w negocjacjach dotyczących wymiany więźniów i zawieszenia broni, mają za zadanie znaleźć pole do kompromisu. Kushner, zięć byłego prezydenta, pełni rolę doradcy w sprawach bliskowschodnich i międzynarodowych. Ich misja na Ukrainie była częścią szerszych wysiłków administracji USA na rzecz zakończenia największego konfliktu zbrojnego w Europie od czasów II wojny światowej.
Ewentualna zmiana mediatora mogłaby oznaczać nową dynamikę w negocjacjach. Ratcliffe, jako szef CIA, dysponuje dostępem do informacji wywiadowczych, które mogą być kluczowe w ocenie rzeczywistych intencji Moskwy. Jego zaangażowanie mogłoby też zostać odebrane przez Rosję jako sygnał, że Stany Zjednoczone traktują rozmowy priorytetowo i są gotowe zaangażować najwyższy szczebel aparatu bezpieczeństwa.
Na razie nie wiadomo, czy administracja USA rozważa zmianę składu zespołu negocjacyjnego. Biały Dom nie odniósł się publicznie do doniesień „The New York Times”. Zarówno Witkoff, jak i Kushner pozostają zaangażowani w proces, a ich kolejne kroki mogą zadecydować o tym, czy rozmowy ruszą z miejsca, czy też nadal będą tkwić w impasie.