Rosja w zaledwie sześć tygodni zbudowała rozległą bazę przeznaczoną do prowadzenia ataków z wykorzystaniem odrzutowych bezzałogowców. Obiekt powstał w pobliżu lotniska wojskowego Millerowo, niedaleko granicy z Ukrainą. Jak wynika z analizy zdjęć satelitarnych, infrastruktura może umożliwiać wystrzeliwanie nawet ponad 100 dronów na dobę.
Nowa baza znajduje się w obwodzie rostowskim, na południu Rosji. To lokalizacja o dużym znaczeniu operacyjnym — stąd odrzutowe drony kamikadze mogą być kierowane w głąb terytorium Ukrainy, a także stanowić potencjalne zagrożenie dla państw NATO. Eksperci podkreślają, że tempo powstania obiektu — zaledwie półtora miesiąca — świadczy o rosnących zdolnościach Rosji w zakresie produkcji i rozmieszczania bezzałogowców.
Odrzutowe drony kamikadze to broń, która łączy stosunkowo niski koszt z dużą prędkością i zasięgiem. W przeciwieństwie do wolniejszych konstrukcji śmigłowych są trudniejsze do wykrycia i zestrzelenia, co czyni je poważnym wyzwaniem dla obrony przeciwlotniczej. Możliwość wystrzeliwania ponad 100 takich aparatów dziennie z jednego miejsca oznacza, że Rosja może prowadzić skoordynowane, masowe ataki, wyczerpujące ukraińskie systemy obronne.
Zdaniem analityków nowa infrastruktura to nie tylko problem dla Kijowa. Rozwój zdolności do dalekosiężnych ataków dronowych w pobliżu granicy z Ukrainą może w przyszłości zagrażać również państwom wschodniej flanki NATO, w tym Polsce. Sojusz od dłuższego czasu ostrzega przed militaryzacją rosyjskiego przemysłu dronowego i potrzebą wzmocnienia obrony powietrznej na wschodzie.
Baza w Millerowie to kolejny element szerszego procesu rozbudowy rosyjskiego potencjału uderzeniowego. W ostatnich miesiącach Rosja zwiększyła produkcję różnych typów bezzałogowców, w tym dronów dalekiego zasięgu, które są wykorzystywane do ataków na infrastrukturę krytyczną Ukrainy. Nowy obiekt pozwala na decentralizację tych operacji i skrócenie czasu potrzebnego na przygotowanie kolejnych fal uderzeń.
Eksperci zwracają uwagę, że sama lokalizacja bazy — blisko granicy i w regionie o dobrze rozwiniętej infrastrukturze wojskowej — może sugerować, że Rosja planuje długotrwałe działania ofensywne. Sześć tygodni to bardzo krótki okres na budowę tak rozległego obiektu, co wskazuje na priorytet, jaki Kreml przywiązuje do rozwoju broni bezzałogowej.
Dla Ukrainy oznacza to konieczność dalszego wzmacniania obrony przeciwlotniczej i rozwijania skutecznych metod zwalczania odrzutowych dronów. Dla NATO — potrzebę monitorowania rosyjskich zdolności i ewentualnego dostosowania planów obronnych na wschodniej flance. Sytuacja pokazuje, że wojna na Ukrainie w coraz większym stopniu przenosi się w wymiar technologiczny, gdzie kluczową rolę odgrywają tanie, masowo produkowane systemy bezzałogowe.
Na razie nie wiadomo, ile dokładnie dronów znajduje się już w bazie ani kiedy Rosja może rozpocząć z niej operacje na pełną skalę. Jednak sam fakt powstania takiego obiektu w tak krótkim czasie jest sygnałem, że Moskwa nie zamierza rezygnować z eskalacji. Dla państw NATO to kolejny argument za zwiększaniem wydatków na obronę powietrzną i przeciwlotniczą oraz za ściślejszą współpracą wywiadowczą w zakresie monitorowania rosyjskich programów dronowych.
3