Polskie myśliwce zostały poderwane w sobotę nad ranem w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Komunikat opublikowano o godz. 4.19.

Jak przekazało Dowództwo Operacyjne, bezpośrednim powodem poderwania myśliwców była aktywność odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, które wykonywały uderzenia na terytorium Ukrainy. Wojsko monitorowało polską przestrzeń powietrzną w trybie podwyższonej gotowości. Podniesiono również gotowość wybranych sił i środków Systemu Obrony Powietrznej RP.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alert do mieszkańców. Nad wschodnią częścią Polski latał wojskowy śmigłowiec. Działania te miały charakter prewencyjny i były standardową reakcją na zagrożenie płynące zza wschodniej granicy.

Rosyjskie drony atakowały cele w zachodniej części Ukrainy. Obszar ten znajduje się stosunkowo blisko granicy z Polską, co uzasadniało podniesienie gotowości polskich sił powietrznych. Po kilku godzinach Dowództwo Operacyjne poinformowało o zakończeniu działań alarmowych i przywróceniu normalnego trybu obrony.

Incydenty tego typu nie są rzadkością. Od początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę polskie wojsko wielokrotnie podrywało myśliwce w reakcji na aktywność rosyjskiego lotnictwa i dronów w rejonie przygranicznym. Za każdym razem monitorowano sytuację i informowano opinię publiczną o podejmowanych krokach.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych regularnie publikuje komunikaty o tego typu działaniach, podkreślając, że mają one na celu zapewnienie bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej. Tym razem również nie odnotowano naruszenia granicy Polski.

Autor

Publicystyka polityczna

Marta Kowalczyk — publicystyka polityczna, Rytm Kraju.