Wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim. Jak poinformował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji.

Na miejscu pracują służby. Rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych przekazał, że dron najprawdopodobniej przydryfował z wód międzynarodowych. Pułkownik Jacek Goryszewski potwierdził, że w Rusinowie znaleziono najprawdopodobniej statek powietrzny typu Gerbera.

Według wojskowych źródeł maszynę w morzu namierzyła Wojskowa Służba Hydrograficzna. Dron został podjęty z wody w rejonie plaży, a następnie zabezpieczony przez wojsko. Trwa ustalanie szczegółów incydentu.

Rosyjskie bezzałogowce wojskowe, w tym typu Gerbera, są wykorzystywane przez siły zbrojne Rosji m.in. w działaniach przeciwko Ukrainie. Ich pojawienie się w rejonie Morza Bałtyckiego może mieć związek z aktywnością operacyjną na wodach międzynarodowych.

Incydent w Rusinowie to kolejny przypadek naruszenia przestrzeni lub wód w rejonie Bałtyku przez rosyjskie obiekty latające. W ostatnich latach dochodziło do podobnych zdarzeń, które były monitorowane przez siły NATO i państwa bałtyckie.

Minister obrony narodowej poinformował o zdarzeniu w mediach społecznościowych. Sprawa jest badana przez odpowiednie służby wojskowe. Nie podano na razie, czy dron przenosił ładunek bojowy ani jaki był jego dokładny cel.

Rejon Jarosławca i Rusinowa to obszar nadmorski, który w sezonie letnim jest uczęszczany przez turystów. Obecność wojska na plaży może budzić niepokój mieszkańców i wypoczywających, jednak służby zapewniają, że sytuacja jest pod kontrolą.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych prowadzi czynności wyjaśniające. Nie wiadomo jeszcze, czy dron został wystrzelony z okrętu, czy też był to bezzałgowiec o innym profilu działania. Wojsko nie ujawnia szczegółów technicznych.

Sprawa może mieć wymiar międzynarodowy. Rosyjskie drony wojskowe pojawiające się w rejonie Morza Bałtyckiego to element szerszego kontekstu napięć między Rosją a państwami NATO. Polska jako państwo nadbałtyckie i członek Sojuszu monitoruje takie incydenty.

Władze nie ogłosiły na razie podniesienia poziomu alertu. Incydent jest traktowany jako poważny, ale służby nie informują o bezpośrednim zagrożeniu dla mieszkańców. Dalsze czynności prowadzone są przez wojsko we współpracy z innymi służbami.

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.