Elon Musk miał zaproponować Donaldowi Trumpowi ograniczenie działania systemu Starlink w Ukrainie — ustalili dziennikarze brytyjskiego dziennika «The Telegraph». Jak podano, szef SpaceX sam zgłosił się do prezydenta USA z tym pomysłem, a następnie publicznie obwiniał go o chaos, jaki wywołały te ograniczenia.

Sprawa dotyczy dostępu Ukrainy do terminali satelitarnych, które od początku pełnoskalowej inwazji Rosji odgrywają kluczową rolę w komunikacji wojskowej i koordynacji działań na froncie. Ograniczenie usług miałoby bezpośredni wpływ na zdolność ukraińskiej armii do prowadzenia operacji obronnych.

Według ustaleń «The Telegraph» to sam Musk miał wyjść z inicjatywą spowolnienia Starlinka i przedstawić ją Trumpowi. Później jednak, gdy skutki tej decyzji stały się przedmiotem publicznej debaty, miliarder miał obarczać odpowiedzialnością prezydenta USA. Takie przedstawienie sprawy budzi wątpliwości co do rzeczywistego przebiegu decyzji.

Amerykański urzędnik w rozmowie z agencją Reutera przekazał, że Donald Trump nigdy nie wydał rozkazu ograniczającego usługi Starshield dla Ukrainy. Starshield to wojskowy odpowiednik Starlinka, wykorzystywany do celów obronnych. Wcześniej Elon Musk twierdził, że wszelkie ograniczenia zostaną wprowadzone przez prezydenta USA.

Do sprawy odniósł się również sam Trump. — Nie sądzę, bym był to ja ani Elon — powiedział prezydent USA, komentując doniesienia o utracie przez Ukrainę dostępu do systemu. W ten sposób zaprzeczył, jakoby stał za decyzją o ograniczeniu usług satelitarnych.

Brytyjski dziennik podkreśla, że Polska ostrzega resztę Europy przed amerykańskim multimiliarderem. Ostrzeżenie to wpisuje się w szerszy kontekst dyskusji o zależności europejskich systemów obronnych i komunikacyjnych od prywatnych podmiotów spoza Europy.

Starlink, rozwijany przez SpaceX, stał się jednym z filarów łączności ukraińskiego wojska. Jego nagłe ograniczenie lub spowolnienie może przełożyć się na osłabienie koordynacji na froncie, a w konsekwencji na bezpieczeństwo całego regionu. Dlatego sprawa wykracza poza relacje między Muskiem a Trumpem i dotyczy polityki obronnej Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Polska, jako kraj przyfrontowy i jeden z głównych sojuszników Ukrainy, od dawna zwraca uwagę na ryzyko związane z uzależnieniem krytycznej infrastruktury od decyzji pojedynczych firm i osób. Ostrzeżenie kierowane do europejskich partnerów ma skłonić ich do większej ostrożności i dywersyfikacji dostaw technologii wojskowych.

Sprawa pokazuje też napięcie między deklaracjami politycznymi a rzeczywistym przebiegiem decyzji operacyjnych. Z jednej strony Musk publicznie wskazywał na prezydenta USA jako osobę odpowiedzialną za ograniczenia, z drugiej strony urzędnik amerykański zaprzeczał, by taki rozkaz został wydany. Trump również odciął się od tej decyzji.

Na razie nie wiadomo, jakie będą dalsze kroki w tej sprawie ani czy ograniczenia w działaniu Starlinka zostaną utrzymane. Dla Ukrainy kluczowe jest jednak to, czy dostęp do systemu pozostanie stabilny, ponieważ od tego zależy nie tylko komunikacja wojskowa, ale także funkcjonowanie wielu instytucji cywilnych w warunkach wojennych.

2Wyświetlenia

Autor

Bezpieczeństwo i świat

Tomasz Baran — bezpieczeństwo i świat, Rytm Kraju.