Ponad 30 żołnierzy z 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej wznowiło w poniedziałek rano poszukiwania niezidentyfikowanego obiektu latającego, który mógł spaść w nocy z soboty na niedzielę w okolicach Lublina. Akcja rozpoczęła się w Krężnicy Jarej, kilka kilometrów na południe od granic miasta, i obejmuje także tereny w pobliżu Zalewu Zemborzyckiego.

Według dotychczasowych ustaleń w nocy z soboty na niedzielę mieszkańcy okolic zalewu słyszeli tajemnicze huki. Policja otrzymała w tej sprawie kilkanaście zgłoszeń. Służby nie znalazły jednak na razie żadnych szczątków ani innych śladów, które potwierdzałyby upadek obiektu. Wojsko poinformowało, że na obecnym etapie nie potwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.

Mieszkańcy Krężnicy Jarej i okolic oceniają reakcję służb. Jak relacjonują, wojsko i policja pojawiły się na miejscu stosunkowo szybko, a działania prowadzone są metodycznie. Część osób wskazuje jednak na brak pełnej informacji o tym, co dokładnie wydarzyło się w nocy. Poszukiwania prowadzone są w terenie otwartym, co utrudnia przeczesywanie dużego obszaru.

Poszukiwania wznowiono w poniedziałek rano po tym, jak w niedzielę nie udało się zlokalizować obiektu. Żołnierze przeczesują kolejne fragmenty terenu, a akcja ma charakter prewencyjny. Wojsko podkreśla, że na razie nie ma podstaw do potwierdzenia, iż doszło do naruszenia granic polskiej przestrzeni powietrznej. Sprawa pozostaje pod nadzorem służb.

Okoliczności zdarzenia wciąż nie są jasne. Nie wiadomo, czym był obiekt, którego odgłos słyszeli mieszkańcy, ani czy rzeczywiście spadł on na ziemię. Służby apelują o spokój i zgłaszanie wszelkich nietypowych znalezisk. Dalsze czynności mają wyjaśnić, co wydarzyło się w nocy z soboty na niedzielę.

2Wyświetlenia

Autor

Gospodarka

Piotr Zieliński — gospodarka, Rytm Kraju.